"Pierwszy raz" zawodników Cleareksu

10.11.2009
Pokonanie Rekordu wprowadziło Clearex w znakomite nastroje. - Tym bardziej, że pierwszy raz od ponad roku udało nam się wygrać na wyjeździe! - zaznacza Tadeusz Wolny, trener chorzowian.
Niedzielna wiktoria była szczęśliwa dla całej drużyny, ale i poszczególnych zawodników, którzy konfrontację z Bielsku-Białej zapamiętają na długo. Jednak nie będą to jedynie dobre wspomnienia... - Bo od kiedy gram w piłkę nożną pięcioosobową, nigdy w przeciągu jednej połowy nie zmarnowałem tak wielu sytuacji - rozkłada bezradnie ręce Michał Słonina. - Całe szczęście, że udało się rozstrzygnąć pojedynek na swoją korzyść. Przede wszystkim dzięki naszemu "polskiemu Brazylijczykowi", Dawidowi Hajncowi - komplementuje kolegę Słonina.

Przeczytaj relację z meczu Rekord - Clearex 2-5 >

Temu z kolei udała się sztuka skompletowania hat-tricka. I to w osiem minut! - Na najwyższym szczeblu rozgrywek zdarzyło mi się to po raz pierwszy. Teraz czekam na kolejne - uśmiecha się Dawid Hajnc. Na bohatera wyrósł także golkiper chorzowian, Aleksander Waszka. Przypomnijmy, że aż trzy razy musiał on stawać oko w oko naprzeciwko rywala wykonującego przedłużony rzut karny. - Nie pamiętam spotkania, w którym byłoby ich tak dużo dla jednej drużyny. Dobrze, że udało mi się wyjść z tego obronną ręką - dodaje z ulgą w głosie Waszka.

Trudno się dziwić wybuchowi radości przyjezdnych. - Tym bardziej, że pierwszy raz od ponad roku udało nam się wygrać na wyjeździe! - podkreśla Tadeusz Wolny, szkoleniowiec Cleareksu. - Obliczyliśmy, że ostatni raz miało to miejsce w październiku 2008 w starciu z Grembachem Zgierz. Wreszcie przełamaliśmy tę fatalną passę! - dodaje trener 5-krotnych mistrzów Polski.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również