Pierwszy raz Gwiazdy. Poradzili sobie bez lotnego bramkarza

22.03.2010
- Być może decydującą rolę odegrała presja, że to już ostateczny czas na przełamanie? - mówi Sylwester Kryger, piłkarz z Rudy Śląskiej, którego Gwiazda ograła w niedzielę Pogoń 04 Szczecin.
Gwiazda zwyciężyła po raz pierwszy od grudnia ubiegłego roku i Mirosław Miozga nie musiał wreszcie zakładać koszulki lotnego bramkarza... -  Tak założyliśmy sobie podczas przerwy w szatni  - uśmiecha się Sylwester Kryger, strzelec pierwszej bramki. - Stwierdziliśmy, że potrafimy sobie poradzić z Pogonią bez tego typu pomocy, bo gra nam się po prostu układa. Udało się dołożyć drugie trafienie, czym potwierdziliśmy, że nie składamy broni w walce o utrzymanie.

Przeczytaj również relację z meczu Gwiazda - Pogoń 2-1 >

- We wcześniejszych meczach brakowało decydującego, ostatniego podania. Dzisiaj w końcu się udało. Być może decydującą rolę odegrała presja, że to już ostateczny czas na przełamanie? - zastanawia się Kryger. - Przeciwnicy w miniony weekend również stracili punkty. Nie odpuszczamy, bo w dalszym ciągu jesteśmy w ekstraklasie! - podkreśla Adrian Łągiewka.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również