Piast - Podbeskidzie 3:2. Śląskie widowisko

11.03.2016
Dzisiaj w końcu Piast przypominał zespół, jaki zdążyliśmy poznać jesienią, gdy gliwiczanie skutecznie odprawiali z kwitkiem kolejnych, ligowych rywali. I właśnie w takim momencie były lider tabeli trafił na równie dobrze dysponowanego przeciwnika, który po świetnym meczu był bardzo bliski urwania niebiesko-czerwonym punktów, na dodatek na ich terenie.
Łukasz Laskowski/pressfocus.pl
Wydarzenie

W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Adam Deja sfaulował w polu karnym Mateusza Maka. Do jedenastki podszedł Kamil Vacek, ale Emilijus Zubas obronił uderzenie Czecha. Dopiero dobitka lidera drugiej linii Piasta dała gospodarzom upragnionego, trzeciego gola.

Bohater

W 9 minucie meczu piłka w dość niegroźnej, wydawałoby się, sytuacji trafiła do Kohei Kato, a ten spróbował uderzyć z dystansu. Futbolówka rykoszetowała jeszcze od jednego z piłkarzy, nie dając Jakubowi Szmatule jakichkolwiek szans na skuteczną interwencję. 1:0 dla gości i zarazem pierwszy gol Japończyka spod Klimczoka w Ekstraklasie.

Rozczarowanie (dla „Piastunek”)

Zimą włodarze niebiesko-czerwonych zrezygnowali z zatrudnienia Jozefa Piaczka, stawiając na innego testowanego wówczas stopera – Kristijana Ipszę. Dziś Słowak, jakby na przekór działaczom Piasta, zagrał bardzo dobry mecz, a w 59 minucie rozpoczął akcję na własnej połowie, kończąc ją następnie sytuacyjnym uderzeniem z pola karnego, po którym goście ponownie wyszli na prowadzenie.

Co ciekawego?

- Trener Latal w zgodzie ze swymi zapowiedziami. Żongluje składem, wykorzystując stworzone mu zimą przez władze klubu możliwości. Dzisiaj dosyć niespodziewanie w ogóle zrezygnował z Patrika Mraza, na ławce sadzając dodatkowo Josipa Bariszicia. Miejsce Słowaka, który w tym sezonie Ekstraklasy nie opuścił do tej pory jeszcze ani jednej boiskowej minuty, zajął Tomasz Mokwa. Ostatecznie okazało się, że przyczyną nieobecności etatowego lewego defensora Piasta była odniesiona kontuzja.

- 17 minuta – piłkę skierował w pole bramkowe Gerard Badia, a jej lot przeciął ofiarnym wślizgiem Paweł Baranowski. Stoper gości uczynił to jednak na tyle niefortunnie, że kompletnie zmylił Zubasa, pakując futbolówkę do własnej bramki. Ta, nim zatrzepotała w siatce, odbiła się jeszcze od słupka, uciekając zamykającemu akcję Neszporowi.

- W 22 minucie Badia ładnie złożył się do uderzenia z kilkunastu metrów, strzelił jednak zbyt słabo i Litwin nie miał problemów z wyłapaniem tej próby.

- Dziesięć minut później dobrze zastawił się w polu karnym Robert Demjan, lecz po jego strzale piłka powędrowała w kierunku trybun, nad bramką „Piastunek”.

- Tuż przed końcem pierwszej połowy szarżującego na bramkę gospodarzy Kato dość ryzykownie powstrzymywał w polu karnym Korun. Chwilę później mocne uderzenie Sokołowskiego o niecały metr minęło świątynię Jakuba Szmatuły.

- 54 minuta – Murawski decyduje się na próbę z dystansu. Bez powodzenia.

- Kwadrans przed końcem meczu indywidualnym dryblingiem popisał się, wprowadzony wcześniej na plac gry, Samuel Stefanik. Jego strzał nie zagroził jednakże golkiperowi gospodarzy.

- „”Piastunki” doprowadziły po raz wtóry do wyrównania w 79 minucie, kiedy po uderzeniu Jankowskiego piłkę dobijał jeszcze Josip Bariszić, nie dając szans Zubasowi. Chorwat przebywał wówczas na boisku zaledwie przez parę minut. Chwilę później szalę zwycięstwa na korzyść niebiesko-czerwonych mógł przechylić Badia, lecz strzelił głową wprost w golkipera Podbeskidzia.

- W ostatniej akcji spotkania w polu karnym Piasta pojawił się nawet litewski bramkarz przyjezdnych


Piast - Podbeskidzie 3:2 (1:1)

0-1 – Kato, 9 min.
1-1 – Baranowski, 17 min. (samobójcza)
1-2 – Piaczek, 59 min.
2-2 – Bariszić, 79 min.
3-2 – Vacek, 90 min

Piast: Szmatuła – Ipsza (56. Moskwik), Korun, Hebert – Mokwa, Murawski, Vacek, Badia, Pietrowski (72. Bariszić) – Mak – Neszpor (74. Jankowski).

Podbeskidzie: Zubas – Sokołowski, Piaczek, Baranowski, Mójta – Szczepaniak, Kato, Deja (90+1. Tarnowski), Możdżeń, Chmiel (84. Kowalski) – Demjan (67. Stefanik).

Żółte kartki: Jankowski, Vacek, Neszpor – Baranowski, Deja, Zubas

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków)
źródło: SportSlaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również