Piast - Podbeskidzie 1-0. Gliwiczanie pogrążyli bielszczan "na amen"?

17.11.2012
Podbeskidzie Bielsko-Biała miało dziś w Gliwicach więcej sytuacji niż we wszystkich poprzednich meczach razem wziętych. Piast jednak wygrał po golu Rubena Jurado w końcówce spotkania.
Wydarzenie
W 80. minucie Tomasz Podgórski wrzucił piłkę z prawej strony, a głową w polu karnym uderzył Ruben Jurado. Wszystkim - chyba łącznie z Richardem Zajacem - wydawało się, że piłka wyjdzie za linię końcową, ale wyszła za linię... bramkową. Jedyny gol meczu padł w sytuacji, w której wcale nie musiał.

Bohater
Dariusz Trela. Gdyby nie on, Piast nie wygrałby tego meczu. Bramkarz beniaminka potwierdził rewelacyjną formę, w jakiej znajduje się w tym sezonie. W pierwszej połowie wybronił trzy sytuacje sam na sam. A po przerwie, gdy nie dał rady Jeleniowi, wyręczył go Oleksy.

Rozczarowanie
Skuteczność obu zespołów, ale zwłaszcza bielszczan. Podbeskidzie stworzyło dziś więcej sytuacji niż we wszystkich poprzednich meczach razem wziętych, ale na nic się to zdało. Piast po przerwie też powinien był strzelić więcej niż jednego gola.

Co ciekawego
- W pierwszej połowie bielszczanie zmarnowali cztery stuprocentowe sytuacje. Pierwszą stworzyli już w 7. minucie. Sławomir Cienciała zagrał do Roberta Demjana, a ten z półwoleja z ostrego kąta trafił w bramkarza.

- 10 minut później Ireneusz Jeleń prostopadle wypuścił Demjana, a ten w sytuacji sam na sam z Trelą, trafił wprost w niego.

- W 38. minucie kolejny raz dobrym prostopadłym podaniem popisał się Jeleń. Oko w oko z bramkarzem był Damian Chmiel, ale też nie zdołał trafić do siatki.

- W 20. minucie Jeleń dośrodkował do Demjana, a ten zdobył gola, jednak arbiter odgwizdał pozycję spaloną Słowaka.

- Piast odpowiedział znakomitą szansą Wojciecha Kędziory. Napastnik gliwiczan przerzucił piłkę nad Richardem Zajacem, ale na linii bramkowej wybił ją Krzysztof Król.

- W 58. minucie Podbeskidzie wyprowadziło bardzo groźną kontrę. Liran Cohen podał prostopadle do Ireneusza Jelenia, ten uciekł obrońcom, minął Dariusza Trelę i kopnął piłkę do - wydawałoby się - pustej bramki. W ostatniej chwili Paweł Oleksy zdążył jednak dobiec i wybić futbolówkę z linii bramkowej.

- W 78. minucie skurcze złapały Sławomira Cienciałę. Akurat w tym momencie Marcin Sasal wykorzystywał ostatnią zmianę - wprowadzał Fabiana Pawelę za Roberta Demjana. Chciał ją jeszcze w ostatnim momencie cofnąć, ale arbiter już na to nie zezwolił i prawy obrońca musiał grać do końca.

- Podbeskidzie traci już sześć punktów do bezpiecznej strefy. Sytuacja bielszczan robi się z każdą kolejką coraz bardziej beznadziejna.

- Na trybunach pojawiła się dość spora grupa kibiców Podbeskidzia.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również