Pechowiec Konieczny

15.09.2009
Jeżeli dziś mielibyśmy poszukiwać kandydata do miana największego pechowca I ligi u progu sezonu 2009/10, z pewnością Bartłomiej Konieczny z bielskiego Podbeskidzia zająłby jedno z czołowych miejsc w tej klasyfikacji.
W pierwszej kolejce złamał nos. Wrócił na konfrontację z Górnikiem Zabrze, ale już w następnej kolejce musiał opuścić boisko z urazem stopy. W minionych dniach próbował wrócić do gry, pojawił się na boisku w sobotniej potyczce z ŁKS-em. Skończył swój udział w 43 minucie.

- Kontuzja się odnowiła. Uznałem, że teraz muszę wyleczyć się w pełni. Do tej pory oszukiwałem bowiem organizm środkami przeciwbólowymi. To było dobre na treningi, ale w meczu nie zdało egzaminu - przyznaje Bartłomiej Konieczny.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również