Patejuk: Mogę być zadowolony tylko z przyjęcia, jakie mi zgotowano

15.09.2012
- Nie mogę być zadowolony z remisu. Jedyne, co mnie cieszy, to przyjęcie, jakie mi zgotowali kibice i działacze. W Śląsku mamy wyższą kulturę gry niż to było w Podbeskidziu - mówi Sylwester Patejuk.
Przed meczem, skrzydłowy Śląska został obdarowany przez władze klubu szalikiem oraz koszulką, a kibice skandowali jego imię i nazwisko. - To była bardzo miła niespodzianka. O Bielsku staram się jednak na co dzień nie myśleć. Oczywiście, utrzymuję kontakt z chłopakami, ale koncentruję się na graniu w WKS-ie, teraz tu jest moje miejsce. W Podbeskidziu przeszedłem wiele, przeżyłem sporo miłych chwil, ale teraz tego nie rozpamiętuję - nie ukrywa 30-latek.

Choć on gra mniej więcej tak samo, jego poprzednia i obecna drużyna mocno się różnią. - To temat na dłuższe opowiadanie, ale generalnie jest inny styl gry. Podbeskidzie jest bardziej nastawione na kontrę, a tu staramy się grać piłką, kontrolować to, co się dzieje. Mamy wyższą kulturę gry. Na razie nie mamy najgorszych wyników, ale zawsze gramy o pełną pulę, bo przecież jesteśmy mistrzem Polski. Występ w pucharach? Wiele nie zwojowaliśmy, ale na pewno to dla mnie jakieś nowe doświadczenie i fajna przygoda - przyznaje Patejuk.

Były gracz Podbeskidzia zaprezentował w piątek przy Rychlińskiego kilka dośrodkowań, z których jest dobrze znany. - Rzeczywiście, te dośrodkowania lewą nogą wychodziły całkiem nieźle, ale szkoda, że nie udało się z nich zdobyć bramki. Czy po powrocie Sebastiana Mili dalej będę wykonywał stałe fragmenty gry? Zobaczymy, jakie będą ustalenia sztabu szkoleniowego. Z nowym trenerem współpracuje mi się jak na razie dobrze. Do pełni szczęścia w jego debiucie zabrakło bramki, szkoda, że piłka trafiła w poprzeczkę, ale też nie ma co tej sytuacji rozpamiętywać - kończy Sylwester Patejuk.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również