P.A. Nova - Gwiazda 3-2

25.01.2009
Po wyrównanym i ostrym meczu, mistrz kraju wygrał z beniaminkiem. Zawodnicy obu drużyn faulowali aż 21 razy! Już w pierwszej połowie sędziowie podyktowali 4 przedłużone rzuty karne.
Kibice nie zdążyli jeszcze wygodnie usiąść na swoich miejscach, a już oglądali pierwszą bramkę. Po zamieszaniu w szeregach obronnych gości, największym sprytem wykazał się Franz i strzałem pod poprzeczkę otworzył wynik meczu. Gliwiczanie próbowali iść za ciosem, ale uderzenia Wojtasa i Wiewióry nie znalazły drogi do bramki Krzyśki. W odpowiedzi z rzutu wolnego szczęścia próbował Lokwenc, ale trafił wprost w Krajewskiego, który zastępował pauzującego za czerwoną kartkę Nawrata.

Kiedy wydawało się, że gole dla mistrzów Polski to tylko kwestia czasu, Gwiazda cieszyła się z wyrównania. Niefortunne wybicie golkipera Novej bezlitośnie wykorzystał Hajnc. Z upływem czasu gra po obu stronach się zaostrzała. Sporo było też niedokładności. Wystarczy wspomnieć zagranie Wojtasa, który z dwóch metrów nie trafił do pustej bramki. Później oglądaliśmy niefortunną serię... przedłużonych rzutów karnych. Rozpoczął Lokwenc, który trafił wprost w bramkarza gospodarzy. To, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, pokazała kolejna akcja. Maksym z zimną krwią wyczekał bramkarza rudzian i posłał piłkę do siatki.

Przyjezdni, mimo że są czerwoną latarnią ligi, nie odstępowali gliwiczanom umiejętnościami i wolą walki. Na listę strzelców próbowali wpisać się kolejno: Jachimowicz, Szczygieł (strzał w słupek) i Klimas. Ten ostatni nie wykorzystał drugiego dla swojej drużyny rzutu karnego, przegrywając pojedynek z Krajewskim. Później role odwróciły się i to Nova dwukrotnie nie skorzystała z prezentów w postaci karnych. Piłka po próbie Korczyńskiego wylądowała na słupku, a Wojtas nie trafił nawet w światło bramki.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Gwiazdy. Rączka zagrał do Lokwenca, który strzałem do pustej bramki doprowadził do remisu i zarazem konsternacji w obozie gospodarzy. Rozstrzygający cios zadał ponownie Franz. Najlepszy strzelec ligi został pozostawiony bez opieki w polu karnym, zdążył jeszcze odwrócić się z piłką i wpisał się na listę strzelców. Mimo, że sytuacji do zdobycia kolejnych bramek nie brakowało, rezultat nie uległ już zmianie. Goście mogli co prawda zostać bohaterami ostatniej akcji, ale rozgrywali piłkę tak wolno, że przeszkodziła im... końcowa syrena.

Pod szatniami

[b]Roman Sowiński [/b](trener P.A. Novej): Niepotrzebnie zbyt często szliśmy na wymianę ciosów, tym bardziej, że graliśmy dzisiaj bardzo nieskutecznie. Gwiazda zrobiła bardzo duży postęp w przeciągu minionej rundy. To nieźle poukładana drużyna. A jeśli chodzi o Novą? Nie takie Jango straszne...  Nasz cel się nie zmienia. Jest nim pierwsze miejsce w lidze.

[b]Mirosław Miozga[/b] (Gwiazda): Mieliśmy swoje sytuacje do wyrównania, ale zabrakło zimnej krwi. Nie załamujemy się po porażce i w dalszym ciągu myślimy o utrzymaniu w lidze.

[b]Rafał Franz[/b] (P.A. Nova): Zadaniem drużyny jest wygrywać, a ja jestem rozliczany ze zdobytych bramek. Bardzo się cieszę, że dobrze rozpoczęliśmy nową rundę. Zagraliśmy dzisiaj trochę bojaźliwie i miało to odzwierciedlenie na parkiecie. Do ostatniego meczu będziemy walczyć o tytuł. Wierzę, że jest on w naszym zasięgu.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również