P.A. Nova - Gaszyńscy 3-3

01.03.2009
Pomimo kolosalnej przewagi, P.A. Nova zaledwie zremisowała z ekipą Gaszyńskich. - Definitywnie straciliśmy szansę na obronę tytułu mistrzowskiego - tak skomentował wynik spotkania, Roman Sowiński, trener gliwiczan.
Od samego początku widowiska zarysowała się wyraźna przewaga gospodarzy. Gaszyńscy ustawili się z tyłu i czekali na swoją szansę. Ta pojawiła się niezwykle szybko. Kontratak przyjezdnych wykończył Musiał. Zaledwie trzy minuty później w wyniku starcia w powietrzu na parkiet upadł Podgórski. Ławka gości głośno domagała się odgwizdania przewinienia. Gliwiczanie stanęli, ale arbitrzy nie przerwali gry. Najwięcej zimnej krwi w tym zamieszaniu wykazał Zając. Kapitan krakowian popędził na bramkę gospodarzy i przez nikogo niepokojony spokojnie pokonał Nawrata.

P.A. Nova od tego momentu praktycznie nie schodziła już z połowy gości. Próby gliwiczan były jednak zwykle niecelne, bądź też bronił je Szymacha. - W przerwie padło sporo ostrych słów w szatni i nasza gra w drugiej połowie wyglądała dużo lepiej - podkreślał Sowiński. Zanim jednak nastąpiła wspomniana poprawa, Gaszyńscy, wykorzystując kolejny kontratak, podwyższyli prowadzenie na 3-0. Autorem trafienia był Kryger. Gdy chwilę później w idealnej sytuacji znalazł się Musiał, mogło być już po meczu. Zawodnik z Krakowa chybił jednak do praktycznie pustej bramki.

Sygnał do odrabiania strat dał Pawlak. Jego trafienie przywróciło nadzieje na wygraną. Kibice zgromadzeni w hali Sośnicy musieli czekać zaledwie jedną minutę na kolejnego gola. Przepiękną akcją indywidualną popisał się Korczyński i umieścił futbolówkę w samym narożniku bramki. Z kolei wyrównujące trafienie było wynikiem pracy całego zespołu. Piłka krążyła jak po sznurku pomiędzy zawodnikami z Gliwic, aż do momentu, kiedy to do pustej bramki skierował ją Stasiak.

Gospodarzy to jednak nie satysfakcjonowało. Nadal atakowali z ogromną pasją. Na 100 sekund przed końcem szkoleniowiec P.A. Novej poprosił o czas, na którym zadecydowano o tym, że miejsce bramkarza zajmie Wojtas, co pozwoli gospodarzom zagrać w przewadze. Niewiele brakowało, a ten manewr przyniósłby zwycięstwo. Strzał Korczyńskiego na siedem sekund przed końcem z linii bramkowej wybili obrońcy Gaszyńskich i sensacja stała się faktem.

Głos trenerów

[b]Roman Sowiński [/b](trener P.A. Novej): Gaszyńscy do przerwy wygrywali zasłużenie. Moi podopieczni zapomnieli, że grają w ekstraklasie. Chcieli zwyciężyć "na chodzonego". W drugiej połowie zaprezentowaliśmy się już lepiej, ale zabrakło skuteczności. O końcowym wyniku zadecydowała pierwsza odsłona. Remis jest dla nas porażką.

[b]Gerard Juszczak[/b] (trener Gaszyńskich): W klubie panuje ciężka sytuacja, ale mobilizacja w drużynie jest spora. Nie damy się spuścić z ligi. Wierzymy, że znajdzie się ktoś, kto nas wspomoże. Jeśli tak się nie stanie, to i tak zawodnicy mają świadomość, że pracują także na swoje konto. Przed meczem remis wziąłbym w ciemno, teraz pozostaje lekki niedosyt. Tak czy inaczej, mistrz Polski był w sporych opałach.

[b]Błażej Korczyński[/b] (zawodnik P.A. Novej): Zagraliśmy w pierwszej połowie "na śpiąco". W drugiej było już zdecydowanie lepiej, ale co z tego, skoro nie wykorzystujemy okazji do zdobycia goli. Za szybko chcieliśmy odrobić straty i to zemściło się stratą kolejnych bramek. Oddaliśmy ponad 40 strzałów, przeciwnik dużo mniej, a jaki jest wynik, każdy widzi. Albo zawodzi nas skuteczność, albo nasi bramkarze spisują się słabo. [b]
[/b]
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również