Ostatni dzwonek dla Podbeskidzia. Kto następcą Merdy?

02.09.2009
- Napięcie jest ogromne. I bardzo dobrze. Mam nadzieję, że będzie jeszcze większe - mówi przed arcyważnym meczem z Górnikiem Łęczna trener "Górali", Marcin Brosz.
Po niedzielnej porażce w Zabrzu sytuacja Podbeskidzia stała się tak dramatyczna, że słowo "falstart" już do końca jej nie oddaje. - Głowy do góry. Dzisiaj wygramy z Łęczną, a  potem pójdzie już z górki - przekonuje obrońca Juraj Danczik. Gdyby jednak tego scenariusza nie udało się wcielić w życie, zawodników mogą spotkać konsekwencje. Zarząd bielskiego klubu postawił bowiem zespołowi za cel komplet punktów w dwóch najbliższych meczach.

- Za nami ledwie pięć kolejek, ale dla nas to już ostatni dzwonek na włączenie się do rywalizacji o awans. Następnego już nie będzie - Marcin Brosz, szkoleniowiec "Górali", nie ma zamiaru robić dobrej miny do złej gry. Nie ma się zatem co dziwić, że napięcie na Rychlińskiego sięga zenitu. - I bardzo dobrze. Mam nadzieję, że będzie jeszcze większe. To przecież świadczy tylko o tym, jak mocno nasi kibice żyją losami drużyny - podkreśla Brosz.

Jakby kłopotów było mało, "Góralom" właśnie przybył kolejny. Zastąpienie zawodnika, który przez ostatnie kilka lat miał niepodważalną pozycję w bramce zespołu, to w końcu problem, którego w pięć minut rozwiązać się nie da. Na ten moment wydaje się, że największe szanse na odziedziczenie miejsca po Łukaszu Merdzie ma dopiero co zakontraktowany Paweł Linka. Sęk w tym, że jego kandydatura niesie ze sobą sporo poważnych wątpliwości.

I nie chodzi tu nawet o brak zgrania z kolegami. Linka ostatni mecz w seniorskiej lidze rozegrał dokładnie dwa lata temu! Było to w ekstraklasie w barwach Odry Wodzisław. Później 23-letni dziś golkiper terminował w Lechu Poznań i greckiej Skodzie Xanti. Z Wyspy Afrodyty wrócił z kilkukilogramową nadwagą. - Teraz nie ma już po niej śladu. Wróciłem do dobrej kondycji - zapewnia. To jednak nie może sprawić, by fani Podbeskidzia byli o niego spokojni.

Alternatywą pozostaje duet Paweł Góra - Joachim Mikler. Obydwaj grywali do tej pory co najwyżej na poziomie III ligi. - Na treningach prezentują się bardzo dobrze. Ale nie sposób przewidzieć, jak poradziliby sobie na zapleczu ekstraklasy - przyznaje Merda. Bez względu na to, na kogo postawi Brosz, jego podopieczni mają wręcz obowiązek odnieść zwycięstwo.

- Bo jak nie teraz, to kiedy? - zastanawia się szkoleniowiec "Górali".

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Górnik Łęczna
środa, godzina 19:15
sędziuje Tomasz Musiał (Kraków)

Przypuszczalne składy

Podbeskidzie
: Linka - Cienciała, Ganowicz, Konieczny, Danczik - Świerblewski, Matusiak, Kołodziej, Jarosz, Rocki - Matusz.

Górnik: Wierzchowski - P. Bronowicki, Wallace, Karwan, G. Bronowicki - Nikitović, Niżnik, Bartoszewicz - Nazaruk, Surdykowski, Nakoulma.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również