Orest Lenczyk: Musieliśmy się cofnąć we własne pole karne
14.04.2012
- Był to mecz, w którym obawialiśmy się o wynik, biorąc pod uwagę naszą słabszą grę w ostatnich meczach i dobrą postawę Podbeskidzia, mimo porażek. Mogliśmy to spotkanie wygrać. Układało się ono tak, że nasze prowadzenie 2-0 na kilka minut przed końcem nie byłoby sensacją - mówił Lenczyk.
Wrocławianie mieli swoje szanse na podwyższenie wyniku, ale zamiast je wykorzystać, sami stracili gola. - Jak to zwykle bywa w takiej sytuacji, kiedy da się przeciwnikowi szansę, on się podnosi. Gospodarze stwarzali okazje i jedna skończyła się utratą bramki. Musieliśmy się cofnąć w pole karne, bo przeciwnik każdą piłkę wrzucał w naszą szesnastkę. Podbeskidzie ryzykowało takim "wkopywaniem" piłki i doczekało się strzelonej bramki - analizował.
W pierwszej połowie boisko musiał opuścić Sebastian Mila. - Doznał kontuzji mięśnia dwugłowego - poinformował Lenczyk.
- Nasza gra nie była najwyższych lotów, ale była taka, że mogliśmy się pokusić o zwycięstwo. Doceniliśmy Podbeskidzie, nie nastawialiśmy się, że będziemy tu rządzić na boisku - zakończył.
Wrocławianie mieli swoje szanse na podwyższenie wyniku, ale zamiast je wykorzystać, sami stracili gola. - Jak to zwykle bywa w takiej sytuacji, kiedy da się przeciwnikowi szansę, on się podnosi. Gospodarze stwarzali okazje i jedna skończyła się utratą bramki. Musieliśmy się cofnąć w pole karne, bo przeciwnik każdą piłkę wrzucał w naszą szesnastkę. Podbeskidzie ryzykowało takim "wkopywaniem" piłki i doczekało się strzelonej bramki - analizował.
W pierwszej połowie boisko musiał opuścić Sebastian Mila. - Doznał kontuzji mięśnia dwugłowego - poinformował Lenczyk.
- Nasza gra nie była najwyższych lotów, ale była taka, że mogliśmy się pokusić o zwycięstwo. Doceniliśmy Podbeskidzie, nie nastawialiśmy się, że będziemy tu rządzić na boisku - zakończył.
Polecane
Ekstraklasa