„Oczekiwałem odrobiny więcej odwagi”
12.03.2014
- Podbeskidzie jest w tym roku bez porażki i za to należą się drużynie absolutnie brawa. Ale nie od dziś wiadomo, że lepiej jest jeden mecz przegrać i jeden wygrać, niż dwa zremisować. Tym bardziej 0-0, gdy okazji na zdobycie gola za dużo nie ma. Sytuacja w tabeli jest taka, że chcąc myśleć o zachowaniu ligowego bytu trzeba od czasu do czasu wygrywać nawet na obiekcie przeciwnika. Tym bardziej, jeśli ten ma - mówiąc delikatnie - kiepski czas. Tak, jak drużyna Piasta. Jasne, że lepiej z terenu prawdopodobnego przeciwnika w dodatkowej, decydującej części sezonu wywieźć punkt, niż przegrać. W niedzielę oczekiwałem jednak odrobiny więcej odwagi. Odwagi, nie bezsensownego ryzyka - wyjaśnia dziennikarz stacji Polsat, Bożydar Iwanow, przywołując mecz z Górnikiem Zabrze z poprzedniego sezonu, który bielszczanie wygrali i miało to niewątpliwie istotny wydźwięk psychologiczny.
Felietonista SportoweBeskidy.pl podjął również rozważania w kwestii ofensywnych manewrów szkoleniowca Podbeskidzia. - Poprzedni felieton zacząłem do stwierdzenia, że „trzeci mecz i widzieliśmy trzeciego napastnika”. Nie spodziewałem się jednak, że Leszek Ojrzyński dopisze do tego „czwarty rozdział” i tym razem postawi „na szpicy” Krzysztofa Chrapka. A podstawowy atakujący ze spotkania z Pogonią Szczecin - Jan Blażek - nie zmieści się nawet w meczowej osiemnastce. Po przerwie były napastnik Lecha został już w szatni, bo wiadomo, że na cały mecz sił nie ma. Wyżej przesunięty został Fabian Pawela, mimo że wszyscy wiemy, że gra na tej pozycji nie jest mu „pisana”. A więc de facto mieliśmy napastnika numer… pięć. Potem wszedł za niego Charles Nwaogu, więc wróciliśmy do zestawu z pierwszego tegorocznego spotkania. Mówiąc pół żartem, najbliżej gry w Poznaniu jest... Mikołaj Lebedyński, bo tylko on jeszcze gry w ataku w tym roku nie posmakował - czytamy.
„Górali” czeka teraz ciężki mecz wyjazdowy z Lechem w Poznaniu... - Nie będzie o punkty łatwiej, niż w Gliwicach. A to z Piastem, a nie z Lechem, czeka „Górali” walka o ligowy byt. Nie tylko psychologicznie była szansa bardzo dużo zyskać - podkreśla Bożydar Iwanow.
Przeczytaj w całości - FELIETON BOŻYDARA IWANOWA.
Felietonista SportoweBeskidy.pl podjął również rozważania w kwestii ofensywnych manewrów szkoleniowca Podbeskidzia. - Poprzedni felieton zacząłem do stwierdzenia, że „trzeci mecz i widzieliśmy trzeciego napastnika”. Nie spodziewałem się jednak, że Leszek Ojrzyński dopisze do tego „czwarty rozdział” i tym razem postawi „na szpicy” Krzysztofa Chrapka. A podstawowy atakujący ze spotkania z Pogonią Szczecin - Jan Blażek - nie zmieści się nawet w meczowej osiemnastce. Po przerwie były napastnik Lecha został już w szatni, bo wiadomo, że na cały mecz sił nie ma. Wyżej przesunięty został Fabian Pawela, mimo że wszyscy wiemy, że gra na tej pozycji nie jest mu „pisana”. A więc de facto mieliśmy napastnika numer… pięć. Potem wszedł za niego Charles Nwaogu, więc wróciliśmy do zestawu z pierwszego tegorocznego spotkania. Mówiąc pół żartem, najbliżej gry w Poznaniu jest... Mikołaj Lebedyński, bo tylko on jeszcze gry w ataku w tym roku nie posmakował - czytamy.
„Górali” czeka teraz ciężki mecz wyjazdowy z Lechem w Poznaniu... - Nie będzie o punkty łatwiej, niż w Gliwicach. A to z Piastem, a nie z Lechem, czeka „Górali” walka o ligowy byt. Nie tylko psychologicznie była szansa bardzo dużo zyskać - podkreśla Bożydar Iwanow.
Przeczytaj w całości - FELIETON BOŻYDARA IWANOWA.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów