Obrońca Podbeskidzia: Utrzymanie byłoby jak zdobycie mistrzostwa
12.12.2012
- Trudna sytuacja. Na pewno nikt się nie spodziewał, że tak będzie. Szkoda, że uciekły te dwa punkty z Widzewem, bo na pewno bardzo by się nam przydały w przyszłej rundzie. Tę rundę w naszym wykonaniu można zapisać do filmu szkoleniowego pt. Jak nie należy tracić bramek. Bo tak naprawdę przewinęło się chyba każde nazwisko, gdzie ktoś był odpowiedzialny za stratę bramki. Nie było tak, że ktoś tam był lepszy. Wszyscy w tej rundzie mogliśmy zrobić coś więcej. Trzeba o tym szybko zapomnieć i wziąć się za zdobywanie jak największej ilości punktów - podkreśla prawy obrońca.
Nadzieja jednak umiera ostatnia... - Tylko tak! Jeżeli ktoś by się tutaj poddał to może się spakować i wyjechać... - mówi. Zaznacza jednak, że nie chodzi mu tu o Krzysztofa Króla. - Krzysiek Król ma swoje ambicje. To jest jego prywatna sprawa. To co on zrobi, mnie w ogóle nie obchodzi. Ja bardziej myślę o tym, żeby naprawdę utrzymać ten klub w ekstraklasie. Jest to trudna sytuacja, ale jak zdobędziemy to utrzymanie to możemy się cieszyć jak z mistrzostwa Polski. Jest to mega trudne, no ale co. Mamy się poddać i powiedzieć kibicom, że nie, dziękujemy i nagle zamknąć ten klub i zacząć od nowa? No nie, to by było po prostu absurdalne. Wydaje mi się, że w szatni jest grono ludzi, którzy naprawdę chcą utrzymać ten klub w ekstraklasie - zaznacza legenda "Górali".
Doświadczony zawodnik powiedział też kilka słów o proteście kibiców. - Brakuje dopingu i to bardzo! Podczas rozgrzewki zaczęli fajnie i myślałem, że to pójdzie w dobrą stronę, ale niestety znów skupiło się to na sytuacji, która tak naprawdę w ogóle nas nie powinna obchodzić. To są rzeczy, które są poza boiskiem. Nas dotyczy mecz i my potrzebujemy dopingu i chcemy, aby ta atmosfera była na stadionie. Było widać po tych dwóch bramkach z Widzewem, że już nawet trybuna kryta się zmobilizowała super do tego wszystkiego i gdzieś ten doping nawet się stworzył. Mam nadzieję, że wróci ta atmosfera meczowa i wszystko od przyszłej rundy zacznie się układać. My zaczniemy zdobywać punkty, a oni zaczną kibicować - mówi.
A czy o utrzymanie w barwach Podbeskidzia będzie walczył Cienciała? Zarząd zaproponował mu już nowy kontrakt? - Powiem szczerze, że jeszcze na tę chwilę nie. Nie wiem, jaka będzie moja przyszłość w tym klubie. Może będzie to etap pożegnania się z Podbeskidziem… Nie wiem, nie mam pojęcia. Jestem przed jakimiś rozmowami, bo gdzieś wyczytałem, że podobno chcą ze mną rozmawiać. Na tę chwilę nic się takiego nie wydarzyło - kończy Sławomir Cienciała.
Nadzieja jednak umiera ostatnia... - Tylko tak! Jeżeli ktoś by się tutaj poddał to może się spakować i wyjechać... - mówi. Zaznacza jednak, że nie chodzi mu tu o Krzysztofa Króla. - Krzysiek Król ma swoje ambicje. To jest jego prywatna sprawa. To co on zrobi, mnie w ogóle nie obchodzi. Ja bardziej myślę o tym, żeby naprawdę utrzymać ten klub w ekstraklasie. Jest to trudna sytuacja, ale jak zdobędziemy to utrzymanie to możemy się cieszyć jak z mistrzostwa Polski. Jest to mega trudne, no ale co. Mamy się poddać i powiedzieć kibicom, że nie, dziękujemy i nagle zamknąć ten klub i zacząć od nowa? No nie, to by było po prostu absurdalne. Wydaje mi się, że w szatni jest grono ludzi, którzy naprawdę chcą utrzymać ten klub w ekstraklasie - zaznacza legenda "Górali".
Doświadczony zawodnik powiedział też kilka słów o proteście kibiców. - Brakuje dopingu i to bardzo! Podczas rozgrzewki zaczęli fajnie i myślałem, że to pójdzie w dobrą stronę, ale niestety znów skupiło się to na sytuacji, która tak naprawdę w ogóle nas nie powinna obchodzić. To są rzeczy, które są poza boiskiem. Nas dotyczy mecz i my potrzebujemy dopingu i chcemy, aby ta atmosfera była na stadionie. Było widać po tych dwóch bramkach z Widzewem, że już nawet trybuna kryta się zmobilizowała super do tego wszystkiego i gdzieś ten doping nawet się stworzył. Mam nadzieję, że wróci ta atmosfera meczowa i wszystko od przyszłej rundy zacznie się układać. My zaczniemy zdobywać punkty, a oni zaczną kibicować - mówi.
A czy o utrzymanie w barwach Podbeskidzia będzie walczył Cienciała? Zarząd zaproponował mu już nowy kontrakt? - Powiem szczerze, że jeszcze na tę chwilę nie. Nie wiem, jaka będzie moja przyszłość w tym klubie. Może będzie to etap pożegnania się z Podbeskidziem… Nie wiem, nie mam pojęcia. Jestem przed jakimiś rozmowami, bo gdzieś wyczytałem, że podobno chcą ze mną rozmawiać. Na tę chwilę nic się takiego nie wydarzyło - kończy Sławomir Cienciała.
Polecane
Ekstraklasa