Obrońca Podbeskidzia: Sami jesteśmy sobie winni
31.10.2013
Podbeskidzie przegrało aż 0-4, ale tak wcale nie musiało być. - Sami jesteśmy sobie winni. Pierwsza połowa nie zapowiadała, że może tu paść taki wynik, wręcz przeciwnie. Wszystkie założenia, które narzucił nam trener, udawało nam się przenieść na boisko, ale początek drugiej połowy był przełomowy. Po raz kolejny tracimy jedną bramkę i coś w nas pęka. Potem w zasadzie czekaliśmy już tylko na wyrok. Musimy się szybko podnieść, bo za trzy dni gramy kolejny ciężki mecz z Wisłą Kraków - komentuje lewy obrońca zespołu z Bielska-Białej.
"Górale" sami nie potrafili wiele zdziałać, a do tego poziom sędziowania spotkania był daleki od dobrego.
- Na pewno arbiter popełnił błąd na początku meczu, gdy przed polem karnym faulowany był Sloboda. Gdyby Kelemen otrzymał za tamto wejście czerwoną kartkę, ten mecz mógłby się zupełnie inaczej potoczyć. Grając w osłabieniu Śląsk nie mógłby sobie pozwolić na taką swobodną grę. Trudno, sędzia podjął taką a nie inną decyzję. Gdy nam nie idzie, a sędzia jest dodatkowo przeciwko nam, to na pewno taka sytuacja nie dodaje skrzydeł - rozkłada ręce Błażej Telichowski.
"Górale" sami nie potrafili wiele zdziałać, a do tego poziom sędziowania spotkania był daleki od dobrego.
- Na pewno arbiter popełnił błąd na początku meczu, gdy przed polem karnym faulowany był Sloboda. Gdyby Kelemen otrzymał za tamto wejście czerwoną kartkę, ten mecz mógłby się zupełnie inaczej potoczyć. Grając w osłabieniu Śląsk nie mógłby sobie pozwolić na taką swobodną grę. Trudno, sędzia podjął taką a nie inną decyzję. Gdy nam nie idzie, a sędzia jest dodatkowo przeciwko nam, to na pewno taka sytuacja nie dodaje skrzydeł - rozkłada ręce Błażej Telichowski.
Polecane
Ekstraklasa