Obrońca Podbeskidzia: Rozmawiałem z "Saszką" o tym, jak jest w Bytomiu

12.03.2013
- Pobyt w Bytomiu wspominam dobrze. Wiadomo, że o problemach finansowych lepiej nie mówić, ale ja potrzebowałem przede wszystkim gry - mówi Tomasz Górkiewicz, który znów może zagrać w Podbeskidziu.
Nieszczęście jednych, "szczęściem" innych? Na to wygląda. Błażej Telichowski przebojem wdarł się do składu Podbeskidzia Bielsko-Biała i szybko przekonał wszystkich, że postawienie na niego było dobrą decyzją. W meczu z Legią Warszawa doznał jednak kontuzji wykluczającej go z gry na kilka tygodni. To może otworzyć szansę dla Tomasza Górkiewicza, którego żywotność w Podbeskidziu jest wprost niesamowita. Tyle razy wpadał w tarapaty, trenerzy przestawali na niego stawiać, wydawało się, że wkrótce odejdzie. W końcu - po 12 latach - odszedł w czerwcu zeszłego roku. Minęło sześć miesięcy, a "Górek" znów był w domu. Wobec dobrej gry Telichowskiego nie miał - póki co - szans na grę, ale teraz znów może się pokazać. O tym, jak ważna to postać dla klubu niech świadczy fakt, że Podbeskidzie w obecnym kształcie istnieje 16 lat, a Górkiewicz rozpoczyna w nim... 13. sezon!

Czy w meczu ze Śląskiem Wrocław zagra ponownie? - Ciężko powiedzieć . Błażejowi przytrafiła się przykra kontuzja. Jeśli chodzi o granie, zdecyduje trener, który ma pewnie kilka opcji. Na pewno będę się starał pokazać jak najlepiej na treningach - deklaruje. Sam jednak przyznaje, że dotychczas nie miał co liczyć na miejsce w składzie. - Oczywiście, że Błażej grał dobrze. Trener nie miał prawa zmieniać składu, bo gra obronna całego zespołu wyglądała bardzo dobrze. Można porównać, ile bramek zespół tracił w pierwszej rundzie, a ile na początku rundy wiosennej. Kontuzja Błażeja była nieszczęśliwa, wypadł na kilka tygodni. Trener będzie musiał myśleć nad obstawieniem lewej obrony - dodaje.

Górkiewicz nie widzi problemu w graniu na lewej obronie, choć jest nominalnie prawym obrońcą. - Jestem prawonożny, ale już wiele razy grywałem na lewej stronie, więc większego problemu być nie powinno - twierdzi.

Czy odchodząc z Bielska-Białej pół roku temu, Górkiewicz spodziewał się, że tak szybko wróci? - Ja nigdy nie powiedziałem, że nie wrócę. Losy zawodnika bywają różne. Czasem wraca do klubu, z którego odszedł, tak było w moim przypadku. Czy zaskoczenie? W grudniu jeszcze gdy trenerem był Marcin Sasal pojawił się temat mojego powrotu, potem porozmawiałem z panem Boreckim, trener Kubicki kilka dni mi się przyglądał i był na tak - tłumaczy defensor z Polanki Wielkiej.

W międzyczasie 28-latek występował w I-ligowej Polonii Bytom. Po raz pierwszy wyjechał grać poza okolice Bielska-Białej. - Bytom nie jest aż  tak daleko od Bielska, więc dojeżdżałem tam. Ja pobyt wspominam bardzo miło, choć wiadomo, że o problemach finansowych lepiej nie mówić. Rozegrałem tam 12 meczów, więc pół roku można zapisać na plus. Wyniki każdy widział, ale dla mnie była najważniejsza regularna gra, bo tej mi wcześniej brakowało - nie ukrywa.

Teraz podobną drogą podążył Mariusz Sacha, jego były kolega z drużyny. Czy obaj bielszczanie wcześniej się kontaktowali? - Rozmawialiśmy z Mariuszem Sachą spytał mnie jak sytuacja w klubie wygląda, powiedziałem, że władze mają się zmienić, zapowiadano że będzie lepiej i może spróbować - przyznaje.

Dla bielszczan dobrą informacją może być to, że Górkiewicz może wskoczyć do gry akurat w meczu z mistrzem Polski. Wszak z mocnymi rywalami to on potrafi grać. - W obecnej sytuacji każdy mecz jest  najważniejszy czy to mistrz Polski czy ktoś z dolnej części tabeli, trzeba szukać trzech punktów w każdym spotkaniu. Nie będę jednak podszeptywał trenerowi, że strzeliłem gole Wiśle i Legii. To już historia - kończy Tomasz Górkiewicz.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również