Obrońca Podbeskidzia: Remis z taką drużyną, to porażka

16.04.2011
- Straciliśmy dwa punkty i łatwo się z tym nie pogodzimy - irytował się Sławomir Cienciała, kapitan Podbeskidzia Bielsko-Biała po meczu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Wtórowali mu koledzy z zespołu.
Po bielszczanach było widać, że bardzo chcą wygrać. Oddawali masę strzałów, jednak większość z nich była niecelnych. Mimo miażdżącej przewagi, 100-procentowych bramkowych okazji wcale nie było jednak tak wiele. - Może za bardzo chcieliśmy? Mamy strzelać gole, zwłaszcza u siebie, a to nas dzisiaj zawiodło. Trzeba jednak patrzeć w przód - powiedział Cienciała, który sam w końcówce mógł zdobyć gola, jednak jego strzał z ostrego kąta obronił Tomasz Dymanowski, bramkarz ostrowieckiej drużyny.

Ostrzej wypowiadał się Bartłomiej Konieczny, partner Cienciały z linii defensywnej. - 0-0 z takim rywalem to porażka, z całym szacunkiem dla zespołu KSZO. Musimy wygrywać z zespołami z dołu tabeli. Z drugiej strony, jak nie można wygrać, to trzeba chociaż zremisować - przytoczył starą prawdę stoper "Górali". Nie musiałby jej wypowiadać, gdyby jego potężny strzał w pierwszej połowie znalazł drogę do bramki. Bramkarz KSZO miał z nim olbrzymie problemy, odbił nawet piłkę przed siebie, ale zdołał ją złapać jeszcze przed dobitką.

- Nie miałem na nich żadnej wzmożonej mobilizacji, tylko dlatego, że są moją byłą drużyną. Jestem po prostu strasznie wściekły, że nie strzeliliśmy bramki, nie wygraliśmy - irytował się natomiast Adam Cieśliński, napastnik bielszczan.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również