Obrońca Podbeskidzia o Malinowskim: On jest niesamowity

03.05.2011
Ten chłopak zadziwia wszystkich. Piotr Malinowski jest obecnie najbardziej niezawodnym piłkarzem Podbeskidzia Bielsko-Biała. Liczą na niego wszyscy, a on tych oczekiwań nie zawodzi.
Dotychczas jego mankamentem było to, że... nie strzelał goli. Owszem, stwarzał olbrzymie zagrożenie pod bramką rywali, z racji niebywałej szybkości, lecz bramki zdobywał od wielkiego dzwonu. Tymczasem na wiosnę wychowanek Beniaminka Częstochowa imponuje formą. Gdy jego przygarbiona sylwetka pojawia się koło ławki rezerwowych po trybunach przechodzi szmer, jakby zapowiedź bramki. We wszystkich wstępuje nowa wiara w  dobry wynik. A "Malina" to już teraz nie tylko sprinter, nie tylko snajper, ale też zawodnik, który potrafi dokładnie dograć piłkę, czy powalczyć w odbiorze.

Górnik Zabrze może sobie pluć w brodę, że wypuścił takie żywe srebro. Widać bowiem wyraźnie, że pod skrzydłami Kasperczyka Malinowski bardzo się rozwinął. Jest rezerwowym, ale niech to nikogo nie zwodzi, gdyż to zdecydowanie jeden z najważniejszych graczy Podbeskidzia. On jednak pełnię atutów potrafi, jak na razie, nie wątpimy, że wkrótce rozwinie się jeszcze bardziej, pokazać tylko wchodząc z ławki na zmęczonego rywala.

- On jest niesamowity. Taki skromny chłopak, a widać jak walczy o to miejsce w składzie. I w lidze i w pucharze ma kapitalne wejścia. Bardzo wiele mu zawdzięczamy - mówił z uznaniem o młodszym koledze Michał Osiński, lewy obrońca "Górali". Tylko sam zawodnik wygląda na lekko przytłoczonego rosnącym zainteresowaniem wokół niego i w wywiadach nigdy, ale to przenigdy, nie przyzna, że był bohaterem. "Zwycięstwo zawdzięczamy grze wszystkich chłopaków" - mówi zawsze. Ma rację, ale to nikt inny, jak Malinowski jest zawsze tą kroplą, która w ekspresowym, najszybszym możliwym tempie drąży skałę na wylot i przelewa czarę rywali.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również