Obrońca Podbeskidzia: Nie potrzebujemy psychologa!

03.09.2009
- Przyczyna naszych niepowodzeń nie leży w szatni. Tam atmosfera cały czas jest bardzo dobra - zapewnia Bartłomiej Konieczny, największy pechowiec wczorajszego spotkania z Górnikiem Łęczna.
Od początku sezonu jest najmocniejszym ogniwem obrony "Górali". Tym większe rozżalenie fanów Podbeskidzia, że jeszcze w pierwszej połowie starcia z Górnikiem Łęczna musiał opuścić boisko. - Tak pechowo zrobiłem wślizg, że coś stało się z jednym z palców u nogi. W pewnej chwili przestałem go w ogóle czuć - wyjaśnia Bartłomiej Konieczny, który wczoraj - mimo że ostatni gwizdek arbitra już dawno wybrzmiał - długo nie podnosił się z ławki rezerwowych.

I powód tego nie stanowiła wcale wspomniana kontuzja. - Byłem w delikatnym szoku. Sam już nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Strzeliliśmy dwie bramki, więc powinniśmy spokojnie wygrać. Przebywałem jeszcze na murawie, gdy Górnik objął prowadzenie, więc sam nie mam zamiaru uciekać od odpowiedzialności za porażkę. Bo inaczej tego remisu nazwać się nie da - podkreśla 28-latek. Wierząc przedmeczowym słowom Marcina Brosza, konsekwencje są jednak o wiele bardziej poważne niż tylko kolejna strata dwóch punktów.

Szkoleniowiec przyznał bowiem, że ewentualny brak wiktorii nad Górnikiem będzie równoznaczny z odpadnięciem z wyścigu o awans. - Zawsze zgadzam się z trenerem, ale... nie tym razem. Gdybyśmy wygrali do końca sezonu wszystkie pojedynki, to przecież zwyciężylibyśmy tę ligę w cuglach - wskazuje Konieczny. Pytanie, czy drużynę stać na szybką metamorfozę?

Taką przeszli piłkarze MKS-u Kluczbork, którzy choć do wczoraj mieli na swoim koncie ledwie jeden punkt (wywalczony z... Podbeskidziem), to zdołali pokonać silną Pogoń Szczecin. A nie jest tajemnicą, że przed tą potyczką odwiedzili psychologa. - My go nie potrzebujemy! Atmosfera w szatni jest bardzo dobra. Przyczyna niepowodzeń leży gdzieś indziej - uważa były zawodnik Widzewa Łódź. Zlokalizowanie jej to na Rychlińskiego priorytet...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również