Obrońca Podbeskidzia: Na 50 prób Śląsk nie powtórzyłby tej bramki
18.03.2013
Bielszczanom ciężko było się pogodzić z tym, że nie udało się wywieźć z boiska mistrza Polski niemal pewnych trzech punktów. - Nie ma słów na to, co się tutaj stało. Mieliśmy szanse na 2-0, gol Michala Pitera-Buczki był prawidłowo strzelony. Niefajnie się zrobiło. Stracić bramkę w doliczonym czasie gry to na pewno nie jest miłe - kręcił głową stoper "Górali".
Ból wzmagało też przekonanie, że wrocławianie mieli bardzo dużo szczęścia. - Bramka była strzelona w taki sposób, że na 50 prób ani razu by tego nie powtórzyli. To tym bardziej boli - dodał. Mistrzowie Polski nie spisywali się wczoraj dobrze. Nie potrafili nawet wykorzystać niesłusznie podyktowanego rzutu karnego. - Słyszałem, że to też był błąd sędziego, ale nie ma co o tym mówić, bo na szczęście bez konsekwencji. Punkty nam jednak uciekają i jest nieprzyjemnie - nie ukrywał "Bart".
Bielszczanie są w takiej sytuacji, że nie mogą się nawet cieszyć z remisu ze Śląskiem Wrocław na wyjeździe. - O to chodzi. W normalnych okolicznościach, dwie-trzy godziny po meczu stwierdzilibyśmy, że ten remis jest jednak fajny i cieszylibyśmy się z niego. Byłby spokój. A tak, przez półtora tygodnia będziemy żałować. Gdybyśmy to wygrali, powiedziałbym, że dobrze, iż teraz następuje przerwa, bo pewne rzeczy będziemy mieli szansę poprawić. Teraz jednak żałuję, że nie możemy grać dalej, tylko cały czas musimy myśleć o tym remisie - kończy Bartłomiej Konieczny.
Ból wzmagało też przekonanie, że wrocławianie mieli bardzo dużo szczęścia. - Bramka była strzelona w taki sposób, że na 50 prób ani razu by tego nie powtórzyli. To tym bardziej boli - dodał. Mistrzowie Polski nie spisywali się wczoraj dobrze. Nie potrafili nawet wykorzystać niesłusznie podyktowanego rzutu karnego. - Słyszałem, że to też był błąd sędziego, ale nie ma co o tym mówić, bo na szczęście bez konsekwencji. Punkty nam jednak uciekają i jest nieprzyjemnie - nie ukrywał "Bart".
Bielszczanie są w takiej sytuacji, że nie mogą się nawet cieszyć z remisu ze Śląskiem Wrocław na wyjeździe. - O to chodzi. W normalnych okolicznościach, dwie-trzy godziny po meczu stwierdzilibyśmy, że ten remis jest jednak fajny i cieszylibyśmy się z niego. Byłby spokój. A tak, przez półtora tygodnia będziemy żałować. Gdybyśmy to wygrali, powiedziałbym, że dobrze, iż teraz następuje przerwa, bo pewne rzeczy będziemy mieli szansę poprawić. Teraz jednak żałuję, że nie możemy grać dalej, tylko cały czas musimy myśleć o tym remisie - kończy Bartłomiej Konieczny.
Polecane
Ekstraklasa