Obrońca Podbeskidzia: Mój krzyk z trybun nikomu nie pomoże
26.09.2012
Stoper "Górali" po raz ostatni wystąpił na boisku w lipcowym sparingu z MSK Żylina. Później leczył kontuzję. Początkowo wydawało się, że uraz jest drobny, jednak po czasie wyszło na jaw, że niezbędna będzie operacja. - Dziś mijają od niej cztery tygodnie. Usztywnienia używam już tylko do spania, żeby nie zrobić jakiegoś głupiego ruchu. Poza tym, jestem bez usztywnienia, chodzę o dwóch kulach, żeby zbytnio nie obciążać chorej nogi - tłumaczy zawodnik.
Jego rehabilitacja polega na razie na robieniu małych kroczków do przodu. - Mam zwiększać ruch w stawach skokowym i kolanowym, żeby przez to wpłynąć także na zwiększenie ruchomości operowanej łydki. Na razie mam spokojnie przez dwa tygodnie nad tym pracować. Za tydzień czeka mnie jeszcze konsultacja w Poznaniu. Te początki są najgorsze - nie ukrywa Konieczny.
Jakie są aktualne rokowania, co do jego powrotu na boisko? - Do treningów w jakimś tam stopniu w tym roku na pewno wrócę, ale mogę ze zdrowiem nie zdążyć na ostatnią jesienną kolejkę, nie mówiąc już o formie. Będę zadowolony, jeśli w 100 procentach zdrowy przystąpię do zimowych przygotowań. Robię oczywiście wszystko, żeby wrócić jak najszybciej, ale trzeba być realistą - mówi środkowy obrońca.
Koniecznemu przychodzi więc oglądać mecze nietypowo, bo z trybun. A że jego kolegom źle się wiedzie, nerwy są tym większe. - Zawsze gorzej było oglądać niż grać. Będąc na boisku, można się wyładować, coś zmienić. A na trybunach nie można za bardzo na nic wpłynąć. Przecież mój krzyk z trybun nikomu nie pomoże... - kończy.
Jego rehabilitacja polega na razie na robieniu małych kroczków do przodu. - Mam zwiększać ruch w stawach skokowym i kolanowym, żeby przez to wpłynąć także na zwiększenie ruchomości operowanej łydki. Na razie mam spokojnie przez dwa tygodnie nad tym pracować. Za tydzień czeka mnie jeszcze konsultacja w Poznaniu. Te początki są najgorsze - nie ukrywa Konieczny.
Jakie są aktualne rokowania, co do jego powrotu na boisko? - Do treningów w jakimś tam stopniu w tym roku na pewno wrócę, ale mogę ze zdrowiem nie zdążyć na ostatnią jesienną kolejkę, nie mówiąc już o formie. Będę zadowolony, jeśli w 100 procentach zdrowy przystąpię do zimowych przygotowań. Robię oczywiście wszystko, żeby wrócić jak najszybciej, ale trzeba być realistą - mówi środkowy obrońca.
Koniecznemu przychodzi więc oglądać mecze nietypowo, bo z trybun. A że jego kolegom źle się wiedzie, nerwy są tym większe. - Zawsze gorzej było oglądać niż grać. Będąc na boisku, można się wyładować, coś zmienić. A na trybunach nie można za bardzo na nic wpłynąć. Przecież mój krzyk z trybun nikomu nie pomoże... - kończy.
Polecane
Ekstraklasa