Obrońca Podbeskidzia: Chcieliśmy zaoszczędzić trochę sił

28.09.2011
- Kibice domagali się, żebyśmy zemścili się na Bełchatowie za porażkę 0-6. Tyle, że my chcieliśmy zaoszczędzić trochę sił - przyznaje Tomasz Górkiewicz, obrońca Podbeskidzia Bielsko-Biała.
"Górale" we wtorkowy wieczór pewnie rozbili GKS Bełchatów 3-0 w Pucharze Polski, wszystkie bramki strzelając w pierwszej połowie. Niektórym kibicom już zamarzył się rewanż za upokarzającą sierpniową porażkę, ale zawodnicy gospodarzy twardo stąpali po ziemi. - Wyszliśmy z założeniem, że będziemy grać wysokim pressingiem i to nam się udało. Szybko strzeliliśmy bramkę, potem dołożyliśmy drugą i trzecią. W drugiej połowie mogliśmy sobie pozwolić na dłuższą grę piłką i więcej nie musieliśmy strzelać, choć na pewno chcieliśmy - tłumaczy Górkiewicz.

Prawy obrońca uważa, że przed arcyważnym piątkowym spotkaniem z ŁKS-em Łódź nie było sensu się forsować. - Wynik mieliśmy już ułożony, wszystko było pod naszą kontrolą, więc chcieliśmy strzelić, ale nie za wszelką cenę. Trochę sił chcieliśmy zaoszczędzić - mówi.

Bełchatowianie zaprezentowali się w Bielsku bardzo słabo. Jedyną sytuację stworzyli sobie - a jakże! - po rzucie rożnym. - To był chyba jedyny groźny moment pod naszą bramką. Wtedy "pachniało" golem.  Dopiero na analizie zobaczymy, kto nie dopilnował zawodnika GKS-u, ale najważniejsze, że wyszliśmy z tego bez straty gola - uważa obrońca. Przypomnijmy, że w meczu II kolejki w Bełchatowie, GKS strzelił Podbeskidziu cztery bramki właśnie po kornerach.

Sam Górkiewicz przeżywa w ostatnich miesiącach prawdziwą huśtawkę nastrojów. Najpierw nie mieścił się do kadry meczowej, później wskoczył na Legię Warszawa, gdzie strzelił gola. Po meczu z Ruchem Chorzów ponownie wypadł poza 18-tkę i wrócił do niej na mecz pucharowy. - Jest spora sinusoida. Z Legią cały zespół zagrał bardzo dobrze, z Ruchem wszyscy spisaliśmy się słabo. Trener zdecydował się na takie zmiany, co przyjąłem do wiadomości, choć na pewno nie byłem zadowolony. Zawsze walczę o wyjściowy skład, ale to trener decyduje kto gra - kończy Tomasz Górkiewicz.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również