Obrońca Podbeskidzia: 2009 rok? Jedno wielkie rozczarowanie
19.12.2009
- Jaki to był rok? Biorąc pod uwagę życie osobiste, bardzo udany, bo urodziła mi się śliczna córeczka. Strona sportowa przyniosła jednak jedno wielkie rozczarowanie. Zakładaliśmy sobie, że rundę jesienną rozpoczniemy już w ekstraklasie, a w jakim miejscu jesteśmy, wszyscy wiedzą... - rozkłada ręce Bartłomiej Konieczny. I choć od feralnej końcówki poprzednich rozgrywek minęło długie pół roku, to traumatyczne wspomnienia spotkań z GKS-em Jastrzębie, GKS-em Katowice czy Zniczem Pruszków wciąż nie dają się wymazać z pamięci...
A przypomnijmy, że - jak pokazał ostateczny układ tabeli - do pełni szczęścia wystarczyło Podbeskidziu jednego z wymienionych przeciwników pokonać. - Mieliśmy wystarczająco dużo szans, by wywalczyć te brakujące dwa punkty. Ogromną sztuką było ich nie zdobyć. Dlatego tak trudno się z tym pogodzić. Nawet żona śmieje się ze mnie, bo oglądam zapisy naszych spotkań i wszystko raz jeszcze analizuję. Ma rację, bo przecież niczego się już nie zmieni - dodaje.
Teraz "Góralom" nie pozostaje nic innego, jak szybko odskoczyć od strefy spadkowej i spokojnie dograć sezon do końca. Co potem? - Na nowo zaczniemy myśleć o awansie. Bielsko-Biała musi jak najszybciej wdrapać się na salony! - podkreśla Konieczny. Warunek jest jeden: najpierw trzeba wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów. - Nie ma u nas osoby, która by się ich ustrzegła - powtarza Jerzy Wolas, do niedawna jeszcze prezes klubu.
A przypomnijmy, że - jak pokazał ostateczny układ tabeli - do pełni szczęścia wystarczyło Podbeskidziu jednego z wymienionych przeciwników pokonać. - Mieliśmy wystarczająco dużo szans, by wywalczyć te brakujące dwa punkty. Ogromną sztuką było ich nie zdobyć. Dlatego tak trudno się z tym pogodzić. Nawet żona śmieje się ze mnie, bo oglądam zapisy naszych spotkań i wszystko raz jeszcze analizuję. Ma rację, bo przecież niczego się już nie zmieni - dodaje.
Teraz "Góralom" nie pozostaje nic innego, jak szybko odskoczyć od strefy spadkowej i spokojnie dograć sezon do końca. Co potem? - Na nowo zaczniemy myśleć o awansie. Bielsko-Biała musi jak najszybciej wdrapać się na salony! - podkreśla Konieczny. Warunek jest jeden: najpierw trzeba wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów. - Nie ma u nas osoby, która by się ich ustrzegła - powtarza Jerzy Wolas, do niedawna jeszcze prezes klubu.
Polecane
I liga