Obrońca odszedł z Podbeskidzia. "Nie wiązali ze mną przyszłości"
18.06.2011
21-letni środkowy obrońca ściągany był do Podbeskidzia przez Marcina Brosza jako duży talent w 2008 roku. Wtedy dobrze spisywał się w sparingach, ale w lidze dostał tylko jedną szansę. Rok później obecny szkoleniowiec Piasta Gliwice w letnich meczach przygotowawczych wystawiał go jednak w podstawowym składzie, przygotowując do wyjściowej jedenastki. Tak się rzeczywiście stało, jednak zawodnik nie radził sobie dobrze i szybko wylądował w grających wówczas w okręgówce rezerwach.
Na miniony sezon został więc wypożyczony w rodzinne strony - do Olsztyna. Dla OKS-u młodzieżowy reprezentant Polski okazał się ziarnem, które trafiło się ślepej kurze. Grał świetnie i w obu rundach był wybierany najlepszym piłkarzem olsztyńskiego zespołu, co dla stopera jest raczej rzadkością. - Miniona runda była dla mnie bardzo udana. Grałem we wszystkich meczach o stawkę, więc nabrałem doświadczenia i pewności siebie. Zrobiłem duży postęp, a moja drużyna, po słabszej jesieni, skończyła na piątym miejscu - mówi Baranowski.
Trudno się więc dziwić, że młody środkowy obrońca decyzję o wypożyczeniu uważa za szczególnie trafioną. - Rok temu grałem w 5-ligowych rezerwach Podbeskidzia i nie uśmiechało mi się to. Zacisnąłem zęby i bardzo chciałem iść do klubu, w którym miałem szansę na grę. Bez tego nie da się notować postępu - zauważa.
W minionym sezonie siłą "Górali" byli zawodnicy wracający z wypożyczeń. Baranowski nie pójdzie jednak w ślady Sebastiana Ziajki, czy Piotra Komana, bowiem niedawno definitywnie odszedł do Olsztyna. - Nikt z Podbeskidzia się ze mną nie kontaktował, więc sam kilka razy dzwoniłem do prezesa, by spytać, jakie klub ma wobec mnie plany. Z rozmów wynikało, że nie wiąże ze mną przyszłości. W Olsztynie pojawiła się ciekawa oferta wykupienia mnie, a wiem, że jestem tutaj potrzebny. Poza tym mamy postawiony ambitny cel na kolejny sezon. Cieszę się więc, że zostaję - przyznaje piłkarz.
Baranowski nie żałuje odejścia z Podbeskidzia nawet mimo faktu, że ten klub awansował do ekstraklasy. - Gdyby Olsztyn nie zaproponował mi kontraktu, na pewno nie wróciłbym do Bielska, by grać w Młodej Ekstraklasie. Mam bowiem ambitniejsze cele i po bardzo udanym sezonie nie mogę narzekać na brak ofert - kończy. Jego licznik gier w Bielsku zatrzymał się więc na ośmiu spotkaniach.
Na miniony sezon został więc wypożyczony w rodzinne strony - do Olsztyna. Dla OKS-u młodzieżowy reprezentant Polski okazał się ziarnem, które trafiło się ślepej kurze. Grał świetnie i w obu rundach był wybierany najlepszym piłkarzem olsztyńskiego zespołu, co dla stopera jest raczej rzadkością. - Miniona runda była dla mnie bardzo udana. Grałem we wszystkich meczach o stawkę, więc nabrałem doświadczenia i pewności siebie. Zrobiłem duży postęp, a moja drużyna, po słabszej jesieni, skończyła na piątym miejscu - mówi Baranowski.
Trudno się więc dziwić, że młody środkowy obrońca decyzję o wypożyczeniu uważa za szczególnie trafioną. - Rok temu grałem w 5-ligowych rezerwach Podbeskidzia i nie uśmiechało mi się to. Zacisnąłem zęby i bardzo chciałem iść do klubu, w którym miałem szansę na grę. Bez tego nie da się notować postępu - zauważa.
W minionym sezonie siłą "Górali" byli zawodnicy wracający z wypożyczeń. Baranowski nie pójdzie jednak w ślady Sebastiana Ziajki, czy Piotra Komana, bowiem niedawno definitywnie odszedł do Olsztyna. - Nikt z Podbeskidzia się ze mną nie kontaktował, więc sam kilka razy dzwoniłem do prezesa, by spytać, jakie klub ma wobec mnie plany. Z rozmów wynikało, że nie wiąże ze mną przyszłości. W Olsztynie pojawiła się ciekawa oferta wykupienia mnie, a wiem, że jestem tutaj potrzebny. Poza tym mamy postawiony ambitny cel na kolejny sezon. Cieszę się więc, że zostaję - przyznaje piłkarz.
Baranowski nie żałuje odejścia z Podbeskidzia nawet mimo faktu, że ten klub awansował do ekstraklasy. - Gdyby Olsztyn nie zaproponował mi kontraktu, na pewno nie wróciłbym do Bielska, by grać w Młodej Ekstraklasie. Mam bowiem ambitniejsze cele i po bardzo udanym sezonie nie mogę narzekać na brak ofert - kończy. Jego licznik gier w Bielsku zatrzymał się więc na ośmiu spotkaniach.
Polecane
Ekstraklasa