Obrońca "Górali" wątpi, czy wróci do składu, bo inni grają dobrze

25.08.2011
- Czy po meczu z Resovią wrócę do pierwszego składu Podbeskidzia? To nie do mnie pytanie. Chciałbym, ale... w dwóch ostatnich ekstraklasowych kolejkach nie straciliśmy gola - mówi Michał Osiński.
Wydawało się, że pozycja doświadczonego lewego obrońcy w pierwszym składzie "Górali" jest niezachwiana. Wychowanek Łódzkiego Klubu Sportowego stał się jednak jedną z ofiar rewolucji kadrowej, która nastąpiła po blamażu w Bełchatowie. Problem w tym, że później też nie było lepiej. "Osa" zagrał w feralnym meczu rezerw, przegranym z Rekordem Bielsko-Biała aż 2-7, a trener nie był zadowolony z zaangażowania, jakie wykazali w nim gracze z pierwszej drużyny.

- Nie ma co robić tragedii. Za nami dopiero cztery kolejki, więc jeszcze 26 meczów plus Puchar Polski. Jest nas 20-kilku w kadrze i każdy będzie grał - uspokaja Osiński. Zresztą już we wtorkowej potyczce z Resovią wystąpił w pierwszym składzie, a Robert Kasperczyk przyznał, że kilku zawodników dało mu do myślenia. Czy w tym gronie jest Osiński? - Nie wiem, ciężkie pytanie dla mnie. Straciliśmy wprawdzie głupiego gola, ale potem nasza gra wyglądała lepiej. Tyle, że w ostatnich dwóch meczach ekstraklasowych nie straciliśmy gola, a to świadczy dobrze o obronie. Ciężko więc powiedzieć, czy zagram z Koroną Kielce - kończy Michał Osiński.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również