Obrońca "Górali": Słoneczko, brak dopingu. To było piknikowe granie!
20.09.2011
- Cisza na pewno nam nie pomaga, szczególnie o tak specyficznej porze. Mecz o 13:30, przy słoneczku i bez dopingu to dla mnie piknikowe granie! - stwierdza Tomasz Górkiewicz, obrońca Podbeskidzia. - Nie chciałbym się wgłębiać w przyczyny, ale trochę nie rozumiem kibiców, bo klub był poniekąd zmuszony do decyzji o nieprzyjmowaniu fanów przyjezdnych - dodaje.
Prawy obrońca zaznacza, że nie szuka w ten sposób usprawiedliwienia dla siebie i swoich kolegów. - Jesteśmy profesjonalistami i musimy grać w każdych warunkach. Jesteśmy od grania, a nie od komentowania spraw organizacyjnych. To sprawy klubu i klub za to odpowiada. Trzeba to uszanować. Nie mamy żalu do kibiców. Każdy przychodzi i chce oglądać dobre widowisko, a w sobotę takiego nie było. Na pewno życzylibyśmy sobie, aby ten doping był, bo on nam pomaga. Podkreślam jednak, że musimy sobie radzić w każdej sytuacji.
Górkiewicz, który pierwszy raz zagrał w ekstraklasie przed własną publicznością, przyznał, że nie tak sobie wyobrażał ten mecz. - Czujemy się sprowadzeni na ziemię. Liczyliśmy na pierwszą wygraną u siebie. Po Legii Warszawa było dużo pochwał z każdej strony i być może trochę nas to uśpiło. Na mecz wyszliśmy skoncentrowani i nikt nam nie może zarzucić, że zlekceważyliśmy przeciwnika. Mecz ułożył się jednak niefortunnie. Ruch strzelił pierwszą bramkę, a potem stał z tyłu i czekał. My mamy problem ze stwarzaniem sytuacji podbramkowych. Myślę, że nie wynika to z braku umiejętności, bo graliśmy już z mocniejszymi rywalami i strzelaliśmy gole. Wszystko leży w psychice... - kończy prawy obrońca.
Prawy obrońca zaznacza, że nie szuka w ten sposób usprawiedliwienia dla siebie i swoich kolegów. - Jesteśmy profesjonalistami i musimy grać w każdych warunkach. Jesteśmy od grania, a nie od komentowania spraw organizacyjnych. To sprawy klubu i klub za to odpowiada. Trzeba to uszanować. Nie mamy żalu do kibiców. Każdy przychodzi i chce oglądać dobre widowisko, a w sobotę takiego nie było. Na pewno życzylibyśmy sobie, aby ten doping był, bo on nam pomaga. Podkreślam jednak, że musimy sobie radzić w każdej sytuacji.
Górkiewicz, który pierwszy raz zagrał w ekstraklasie przed własną publicznością, przyznał, że nie tak sobie wyobrażał ten mecz. - Czujemy się sprowadzeni na ziemię. Liczyliśmy na pierwszą wygraną u siebie. Po Legii Warszawa było dużo pochwał z każdej strony i być może trochę nas to uśpiło. Na mecz wyszliśmy skoncentrowani i nikt nam nie może zarzucić, że zlekceważyliśmy przeciwnika. Mecz ułożył się jednak niefortunnie. Ruch strzelił pierwszą bramkę, a potem stał z tyłu i czekał. My mamy problem ze stwarzaniem sytuacji podbramkowych. Myślę, że nie wynika to z braku umiejętności, bo graliśmy już z mocniejszymi rywalami i strzelaliśmy gole. Wszystko leży w psychice... - kończy prawy obrońca.
Polecane
Ekstraklasa