Obrońca "Górali": Musiałbym być gamoniem, by nie przyznać się do błędu

16.01.2013
- A niech sobie po mnie jadą... Krytyka jest potrzebna. Jej brak może przynosić szkody. Przyjechałem tutaj i myślałem, że jestem przygotowany. A nie byłem - mówi Dariusz Pietrasiak, obrońca Podbeskidzia.
Stoper "Górali" spisywał się jesienią słabo i nie ma problemów żeby się do tego przyznać. - Skoro popełniłem błąd, to musiałbym być gamoniem, by się do tego nie przyznać. Przyjechałem tutaj i myślałem, że byłem przygotowany. Nie byłem. Po pierwsze miałem nadwagę, po drugie nie czułem się zbyt pewnie, bo dawno nie grałem w piłkę. To nie jest taka łatwa sprawa, kiedy nie trenuje się od początku z zespołem. Początek nie był udany - przyznaje.

Teraz przed nim i jego kolegami karkołomne zadanie utrzymania ekstraklasy w Bielsku. - Każdy z nas chce się jak najlepiej przygotować i grać. Przecież wszyscy walczymy o kontrakty i swoją przyszłość. Na pewno nikt nie złożył broni. Do końca zostało 15 meczów i można zdobyć sporo punktów. Piłka nożna widziała przypadki, kiedy wychodziło się z nie takich opresji - podkreśla.

Podbeskidzie póki co nie wzmacnia się jednak przesadnie. - Klub podjął decyzję, aby właśnie w ten sposób budować drużynę. To on ma wizję budowy tej drużyny - czy to teraz, czy - nie daj Boże - po spadku z ekstraklasy. Nam tak naprawdę nic do tego. My na to, aby jak najlepiej się przygotować i później jak najlepiej grać - kończy.
źródło: Sport

Przeczytaj również