O stresie i cierpliwości
Podbeskidzie i Termalica spotkały się na zakończenie fazy zasadniczej, wówczas sukces świętowali bielszczanie. Dzisiaj role się odwróciły, to beniaminek zainkasował trzy punkty. – Mecz był podobny do ostatniego spotkania. Przystąpiły do niego dwa zestresowane zespoły na podobnym poziomie. Nikt nie chciał popełnić błędu i się odkryć. O tym, że Termalica wywozi punkty z Bielska zdecydował właśnie jeden błąd – ocenił Rober Podoliński.
– Osiem dni temu wyjeżdżałem stąd w złym humorze, nie spodziewałem się, że tak szybko tutaj wrócę. Wyciągnęliśmy wnioski z ostatniej porażki, zneutralizowaliśmy atuty gospodarzy, byliśmy także przygotowani na grę Demjana ze Szczepaniakiem. Wynik końcowy świadczy o tym, że udało nam się zrealizować to, co sobie założyliśmy – powiedział natomiast Piotr Mandrysz, którego podopieczni w pierwszej połowie byli zespołem aktywniejszym. W drugiej zdobyli gola na wagę zwycięstwa. – Cierpliwość popłaca. Strzeliliśmy po stałym fragmencie, ale mieliśmy również inne okazje. Uważam że wygraliśmy zasłużenie – dodał.
„Górale” w 60. minucie stracili bramkę. Nie zdołali odpowiedzieć, nie stworzyli sobie ku temu dogodnej okazji. – W końcówce próbowaliśmy grać długim podaniem. Mateusz Szczepaniak dobrze gra głową, ale dzisiaj nie wygrał chyba żadnego pojedynku w powietrzu. Dlatego zdjąłem go z boiska, natomiast Paweł Baranowski powędrował na pozycję napastnika. Nie udało się. Musimy już myśleć o najbliższym meczu z Górnikiem – podsumował szkoleniowiec „Górali”.