Nwaogu, Stąporski, Blażek, Chrapek... „Milczące strzelby” Podbeskidzia
13.03.2014
Na inaugurację wiosennych zmagań w T-Mobile Ekstraklasie „Górale” podejmowali łódzki Widzew. Podczas premiery trener Leszek Ojrzyński postawił na nowy nabytek Podbeskidzia, Nigeryjczyka Charlesa Nwaogu. Napastnik niczym szczególnym nie zachwycił i po upływie nieco ponad godziny gry został odesłany do „bazy”. Zastępujący go Piotr Malinowski rywalom gola również strzelić nie zdołał.
Tydzień później w Białymstoku Nwaogu szansę występu otrzymał, ale... dopiero jako rezerwowy, w 60. minucie meczu, zameldował się na murawie. Od pierwszego gwizdka sędziego „na szpicy” zagrał nominalny... pomocnik Mateusz Stąporski. Efekt? Raz jeszcze „milcząca strzelba”.
Trzeci mecz wiosny przyniósł trzeci ofensywny wariant. Długo oczekiwanego debiutu dostąpił pozyskany zimą Czech Jan Blażek. Były reprezentant swojego kraju miał być lekarstwem na strzelecką niemoc napastników „Górali”. Skończyło się na nadziejach, przynajmniej jeśli odniesiemy się tylko do konfrontacji z Pogonią. 63 minuty Blażka na kolana nikogo nie powaliło. Lepiej, choć jednakowoż bez bramkowego łupu, wypadł wprowadzony we wspomnianej minucie Krzysztof Chrapek.
Filigranowy snajper Podbeskidzia mógł zatem wykazać się w Gliwicach, gdzie wyszedł na spotkanie w wyjściowej „11”. Z pomysłu gry Chrapkiem w roli snajpera szkoleniowiec bielszczan wycofał się w przerwie. W drugiej odsłonie do przodu przesunięty został Fabian Pawela, ale efekt ofensywnych zapędów gości był jeszcze bardziej mizerny. A Blażek? Jego nawet na ławce rezerwowych zabrakło...
Kto zatem ma „straszyć” Lecha w Poznaniu? Może wracający do zdrowia Mikołaj Lebedyński, w którym trener Ojrzyński widzi w pewnym sensie następcę Roberta Demjana? Ofensywa „Górali” w całym sezonie może poszczycić się ledwie 20 trafieniami, co jest najgorszym wynikiem w lidze. Najlepszy strzelec Podbeskidzia? Fabian Pawela z... trzema golami na koncie. Mówi to wiele – niestety niezbyt pozytywnie – o ataku bielskiej drużyny. A może właśnie na przekór, w stolicy Wielkopolski jeden z wariantów „wypali”?
Tydzień później w Białymstoku Nwaogu szansę występu otrzymał, ale... dopiero jako rezerwowy, w 60. minucie meczu, zameldował się na murawie. Od pierwszego gwizdka sędziego „na szpicy” zagrał nominalny... pomocnik Mateusz Stąporski. Efekt? Raz jeszcze „milcząca strzelba”.
Trzeci mecz wiosny przyniósł trzeci ofensywny wariant. Długo oczekiwanego debiutu dostąpił pozyskany zimą Czech Jan Blażek. Były reprezentant swojego kraju miał być lekarstwem na strzelecką niemoc napastników „Górali”. Skończyło się na nadziejach, przynajmniej jeśli odniesiemy się tylko do konfrontacji z Pogonią. 63 minuty Blażka na kolana nikogo nie powaliło. Lepiej, choć jednakowoż bez bramkowego łupu, wypadł wprowadzony we wspomnianej minucie Krzysztof Chrapek.
Filigranowy snajper Podbeskidzia mógł zatem wykazać się w Gliwicach, gdzie wyszedł na spotkanie w wyjściowej „11”. Z pomysłu gry Chrapkiem w roli snajpera szkoleniowiec bielszczan wycofał się w przerwie. W drugiej odsłonie do przodu przesunięty został Fabian Pawela, ale efekt ofensywnych zapędów gości był jeszcze bardziej mizerny. A Blażek? Jego nawet na ławce rezerwowych zabrakło...
Kto zatem ma „straszyć” Lecha w Poznaniu? Może wracający do zdrowia Mikołaj Lebedyński, w którym trener Ojrzyński widzi w pewnym sensie następcę Roberta Demjana? Ofensywa „Górali” w całym sezonie może poszczycić się ledwie 20 trafieniami, co jest najgorszym wynikiem w lidze. Najlepszy strzelec Podbeskidzia? Fabian Pawela z... trzema golami na koncie. Mówi to wiele – niestety niezbyt pozytywnie – o ataku bielskiej drużyny. A może właśnie na przekór, w stolicy Wielkopolski jeden z wariantów „wypali”?
Polecane
Ekstraklasa