Nudy na pudy w Łęcznej

09.09.2017
Ten, kto poświęcił sobotnie popołudnie na obejrzenie meczu Górnika Łęczna z Podbeskidziem, może teraz bić się w pierś. Po bardzo słabym widowisku "górale" ulegli miejscowej ekipie 0:1 i tym samym nie udał im się rewanż za spotkanie z maja 2016 roku, które pogrążyło bielszczan i spowodowało ich spadek z Ekstraklasy. 
TS Podbeskidzie
Oczekiwania wobec pierwszoligowego hitu dla koneserów były naprawdę spore, a kibice ostrzyli sobie na nie zęby prawie półtora roku. Niestety, po pierwszej połowie fanów obu zespołów mógł ogarniać jedynie zawód, gdyż ich ulubione zespoły spisywały się fatalnie i właściwie nie tworzyły sobie sytuacji brakowych. Przez dłuższy czas tempo meczu w Łęcznej było wręcz wakacyjne, a komentatorzy raz za razem powtarzali, że pozycje zajmowane przez obie drużyny są absolutnie zasłużone. Jedyną wyróżniającą się postacią na placu gry był jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy - Grzegorz Bonin. Pomocnik, który pozostał w Łęcznej mimo degradacji klubu, mógł imponować swoją walecznością i zaangażowaniem w niemal każdy zryw ofensywny gospodarzy.

Na pierwszą dogodną okazję "górale" musieli czekać aż do 70. minuty, kiedy fantastyczną próbą z dystansu popisał się Dimitar Iliev. Strzał Bułgara, który w dwóch ostatnich meczach był kluczowym elementem w układance trenera Noconia, został jednak wybroniony przez doświadczonego Sergiusza Prusaka. Próba ta dała jednak sygnał do ataku i zaledwie 5 minut później mogło być już 1:0 dla "górali". Blisko pola karnego sfaulowany został jeden z zawodników Podbeskidzia, a do piłki ustawionej na ok. 20 metrze. Strzał Łukasza Sierpiny z rzutu wolnego był jednak na tyle słaby, że piłka po nim odbiła się jedynie od muru, ustawionego przez zawodników Górnika.

Zamiast próbować ponownie ruszyć do ataku, "górale" całkowicie się cofnęli i w efekcie nadziali się na bramkową akcję gospodarzy. Piłka po nieczystym strzale Rafała Kosznika odbiła się jeszcze od jednego z piłkarzy gości i znalazła się tuż pod nogami Patryka Szysza. 19-latek skrzętnie wykorzystał zaistniałą sytuację i pewnym strzałem pokonał Wojciecha Fabisiaka. Dla piłkarza, który ostatni sezon spędził w 3-ligowym Motorze Lublin, to czwarty gol w tym sezonie Nice 1. Ligi.  

Mimo tego emocji w Łęcznej było jak na lekarstwo, a słynny mem z podpisem "ale bym obejrzał Podbeskidzie takie z Łęczną" zapewne zaginie w odmętach internetu i nikt nie będzie chciał do niego wracać. Poziom meczu można za to określić innym znanym sformułowaniem z internetu - 2/10.


Górnik Łęczna - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (0:0)

1:0 - Patryk Szysz - 83'

Składy:

Górnik:  Prusak – Kasperkiewicz, Sosnowski, Kosznik – Sasin, Makowski (82' Jarecki), Pruchnik (88' Wiech), Tymiński, Szysz – Szerszeń (65' Suchanek), Bonin. Trener: Tomasz Kafarski.
Podbeskidzie: Fabisiak – Jaroch, Wiktorski, Malec, Moskwik – Sobczak (65' Kozak), Hanzel, Iliew (88' Podgórski), Rakowski, Sierpina – Tomczyk (65' Sabala). Trener: Adam Nocoń.

Żółte kartki: Tymiński, Pruchnik, Kosznik (Górnik) - Jaroch, Wiktorski (Podbeskidzie)
Sędzia: Sylwester Rasmus (Toruń)
źródło: własne/tspodbeskidzie.pl
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również