Nowy trener Podbeskidzia: Sprawa COS ciągle jest w toku...
05.01.2013
Panie trenerze, jak doszło do tego, że został pan szkoleniowcem Podbeskidzia?
Dariusz Kubicki, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała: - Przyznam, że te ostatnie godziny były dość szalone. Były wypełnione szeregiem spotkań, rozmowami o wizji klubu, omawianiem tego, co należy zrobić. Wszystko przebiegało naprawdę błyskawicznie. Zresztą, wie pan, jaka jest sytuacja w Podbeskidziu. Trzeba było podjąć decyzję z godziny na godzinę.
Dzisiaj obejrzał pan gierkę wewnętrzną. Jak wrażenia?
- Nie traktuję tego jako meczu, ale jako spojrzenie na możliwości poszczególnych zawodników. Chciałem zobaczyć ich predyspozycje techniczne, ruchowe, biegowe. Nie wszystkich znałem, zresztą część była zaproszona na dzisiaj. Myślę, że po tym treningu jestem mądrzejszy.
Odpowiada panu wizja budowania nowej drużyny na młodych zawodnikach, którą zaproponował prezes Borecki?
- To chyba troszeczkę zbyt szeroko ujęte. Tu jest wielu zawodników, którzy potrafią grać w piłkę i mają spore umiejętności. Chodzi tylko o ewentualne dobieranie piłkarzy młodych, z mniejszym doświadczeniem.
Ostatnio długo pan nie pracował. Cieszy się pan, że znów wraca pan na trenerską ławkę?
- Przerwa wcale nie trwała tak długo. Nie pracowałem przez ostatnie 4-5 miesięcy. Wcześniej byłem w Rosji. Jestem pełen zapału do pracy, nie mogę się doczekać. Chciałbym jak najszybciej zrobić selekcję i zacząć pracę z zawodnikami, których będę miał do dyspozycji przez cały okres przygotowawczy.
Czy w najbliższym czasie można się spodziewać kolejnych zawodników na testach?
- Cały czas rozmawiamy i do obozu w Szczyrku, a być może także na obozie mogą się tacy zawodnicy pojawiać. Później chciałbym mieć już zamkniętą kadrę i skupić się na trenowaniu.
Dostał pan zadanie budowy drużyny na kolejny sezon czy walki o utrzymanie?
- Mnie interesuje tylko najbliższy mecz z Jagiellonią Białystok i będę się starał, żeby w nim zapunktować.
Po dzisiejszej grze wie pan już na kogo warto postawić?
- Na wszystkich!
Czyli każdy zawodnik, który tu grał, zostanie w Bielsku-Białej?
- Nie mogę dać takiej gwarancji.
A czy planuje pan zaprosić na testy Patryka Kubickiego, swojego 20-letniego syna, który wczoraj rozwiązał kontrakt z Łódzkim KS-em?
- To jest trudny temat. On jest na pewno uzdolnionym chłopakiem, ale nie rozmawiałem z nikim na ten temat i raczej nie przewiduję takiego ruchu. Zresztą on ma swoje propozycje, z których najprawdopodobniej skorzysta. M.in. dlatego rozwiązał ten kontrakt.
Na koniec chciałbym spytać o sprawę COS, w którą jest pan zamieszany. Na jakim jest ona etapie?
- Sprawa cały czas, od siedmiu lat, jest w toku. Też nie jest mi na rękę, że to ciągle nie zostało wyjaśnione. Liczę, że w najbliższym czasie - w ciągu roku albo dwóch-trzech lat w końcu się to wyjaśni.
Rozmawiał Michał Trela.
Dariusz Kubicki, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała: - Przyznam, że te ostatnie godziny były dość szalone. Były wypełnione szeregiem spotkań, rozmowami o wizji klubu, omawianiem tego, co należy zrobić. Wszystko przebiegało naprawdę błyskawicznie. Zresztą, wie pan, jaka jest sytuacja w Podbeskidziu. Trzeba było podjąć decyzję z godziny na godzinę.
Dzisiaj obejrzał pan gierkę wewnętrzną. Jak wrażenia?
- Nie traktuję tego jako meczu, ale jako spojrzenie na możliwości poszczególnych zawodników. Chciałem zobaczyć ich predyspozycje techniczne, ruchowe, biegowe. Nie wszystkich znałem, zresztą część była zaproszona na dzisiaj. Myślę, że po tym treningu jestem mądrzejszy.
Odpowiada panu wizja budowania nowej drużyny na młodych zawodnikach, którą zaproponował prezes Borecki?
- To chyba troszeczkę zbyt szeroko ujęte. Tu jest wielu zawodników, którzy potrafią grać w piłkę i mają spore umiejętności. Chodzi tylko o ewentualne dobieranie piłkarzy młodych, z mniejszym doświadczeniem.
Ostatnio długo pan nie pracował. Cieszy się pan, że znów wraca pan na trenerską ławkę?
- Przerwa wcale nie trwała tak długo. Nie pracowałem przez ostatnie 4-5 miesięcy. Wcześniej byłem w Rosji. Jestem pełen zapału do pracy, nie mogę się doczekać. Chciałbym jak najszybciej zrobić selekcję i zacząć pracę z zawodnikami, których będę miał do dyspozycji przez cały okres przygotowawczy.
Czy w najbliższym czasie można się spodziewać kolejnych zawodników na testach?
- Cały czas rozmawiamy i do obozu w Szczyrku, a być może także na obozie mogą się tacy zawodnicy pojawiać. Później chciałbym mieć już zamkniętą kadrę i skupić się na trenowaniu.
Dostał pan zadanie budowy drużyny na kolejny sezon czy walki o utrzymanie?
- Mnie interesuje tylko najbliższy mecz z Jagiellonią Białystok i będę się starał, żeby w nim zapunktować.
Po dzisiejszej grze wie pan już na kogo warto postawić?
- Na wszystkich!
Czyli każdy zawodnik, który tu grał, zostanie w Bielsku-Białej?
- Nie mogę dać takiej gwarancji.
A czy planuje pan zaprosić na testy Patryka Kubickiego, swojego 20-letniego syna, który wczoraj rozwiązał kontrakt z Łódzkim KS-em?
- To jest trudny temat. On jest na pewno uzdolnionym chłopakiem, ale nie rozmawiałem z nikim na ten temat i raczej nie przewiduję takiego ruchu. Zresztą on ma swoje propozycje, z których najprawdopodobniej skorzysta. M.in. dlatego rozwiązał ten kontrakt.
Na koniec chciałbym spytać o sprawę COS, w którą jest pan zamieszany. Na jakim jest ona etapie?
- Sprawa cały czas, od siedmiu lat, jest w toku. Też nie jest mi na rękę, że to ciągle nie zostało wyjaśnione. Liczę, że w najbliższym czasie - w ciągu roku albo dwóch-trzech lat w końcu się to wyjaśni.
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane
Ekstraklasa