Nova - Polkowice 7-1. "Lepiej brzydko wygrać, niż pięknie przegrać”
24.10.2009
Mimo braku m.in. Korczyńskiego, Janovskiego czy Andre, katowiczanie nie mieli problemów z pokonaniem beniaminka. - Otrzymaliśmy dziś wolne. Trener dał szansę innym - tłumaczył absencję kapitan Novej. Pod jego nieobecność opaskę założył Mirga i odpowiedzialną rolę wziął sobie głęboko do serca. Popularny "Zibi” był potrójnie zmotywowany, gdyż... - Obiecałem swojej ukochanej oraz koledze, że strzelę dla nich bramkę - wyjaśniał 26-latek, który po dotrzymaniu słowa szukał ich wzrokiem na trybunach i wyraźnym gestem zadedykował trafienie. - Opaska na ramieniu również zmobilizowała - dodał z uśmiechem.
Początkowo miejscowym nie było jednak do śmiechu. Po rzucie rożnym na prowadzenie polkowiczan wyprowadził bowiem Nowak. - Ponownie dobrze zaczęliśmy. Ale jak wiadomo nie po tym poznaje się mężczyznę - przyznał strzelec, jak się później okazało, jedynego gola dla gości. Do głosu bowiem doszła Nova, która aż siedmiokrotnie umieszczała piłkę w siatce Dudy. - Zamieszanie z barażami (do ostatniego momentu nie było wiadome czy zostaną rozegrane i kto w nich wystąpi - przyp. red.) sprawiło, że nie mieliśmy czasu na przygotowanie do sezonu. Niestety, zmęczenie zrobiło swoje - próbował tłumaczyć powody porażki Nowak.
- Nie były to jakieś szałowe bramki. Wyraźnie nam nie szło. Najważniejsze jednak, że wpadły. Lepiej brzydko wygrać niż pięknie przegrać - podsumował Mirga, którego strzał był wyjątkiem, gdyż był to lob przez całe boisko.
Końcówka to seria przedłużonych rzutów karnych. Strzelcy nie znaleźli jednak recepty na pokonanie bramkarzy, a na wyróżnienie zasługiwał szczególnie Nawrat, który wybronił dwa z nich oraz trzeci z sześciu metrów.
Początkowo miejscowym nie było jednak do śmiechu. Po rzucie rożnym na prowadzenie polkowiczan wyprowadził bowiem Nowak. - Ponownie dobrze zaczęliśmy. Ale jak wiadomo nie po tym poznaje się mężczyznę - przyznał strzelec, jak się później okazało, jedynego gola dla gości. Do głosu bowiem doszła Nova, która aż siedmiokrotnie umieszczała piłkę w siatce Dudy. - Zamieszanie z barażami (do ostatniego momentu nie było wiadome czy zostaną rozegrane i kto w nich wystąpi - przyp. red.) sprawiło, że nie mieliśmy czasu na przygotowanie do sezonu. Niestety, zmęczenie zrobiło swoje - próbował tłumaczyć powody porażki Nowak.
- Nie były to jakieś szałowe bramki. Wyraźnie nam nie szło. Najważniejsze jednak, że wpadły. Lepiej brzydko wygrać niż pięknie przegrać - podsumował Mirga, którego strzał był wyjątkiem, gdyż był to lob przez całe boisko.
Końcówka to seria przedłużonych rzutów karnych. Strzelcy nie znaleźli jednak recepty na pokonanie bramkarzy, a na wyróżnienie zasługiwał szczególnie Nawrat, który wybronił dwa z nich oraz trzeci z sześciu metrów.
Polecane
Futsal Ekstraklasa