Nova - Pogoń 2-2. Uratowali remis, ale stracili dwa punkty
18.12.2009
- Katowice to trudny teren. Nova musiała wygrać, nas zadowalał remis - tłumaczył obraną taktykę Przemysław Dewucki, piłkarz Pogoni, który zebrał największą owację podczas przedmeczowej prezentacji zawodników. - Rodzina, dziewczyna i znajomi na trybunach mocno trzymali kciuki - dodał 21-latek, który był mocno zmotywowany, gdyż miał coś do udowodnienia. Jeszcze latem przygotowywał się do sezonu razem z dzisiejszym rywalem, ale ostatecznie podziękowano mu i trafił do Szczecina.
Założenia gości były proste. Cofnęli się do obrony i czekali na możliwość wyprowadzenia zabójczej kontry. Miejscowi długo nie mogli znaleźć recepty na pokonanie Kubraka. Dopiero sprytnie rozegrany rzut wolny przyniósł efekt. Odpowiedź była natychmiastowa i to właśnie po jednej z szybko wyprowadzonych akcji.
- Dopiero po stracie bramki zaczęliśmy grać - zauważył Gerard Juszczak, trener przyjezdnych. A że oba zespoły się nie oszczędzały, szybko złapały po pięć przewinień, co groziło przedłużonym rzutem karnym. Właśnie z 10 metrów Nudyk dał prowadzenie Pogoni. Wcześniej takiej samej okazji nie wykorzystał Halison i sytuacja Novej mocno się skomplikowała.
Grający trener katowiczan, Korczyński, zdecydował się wycofać bramkarza. Halison się zrehabilitował i doprowadził do wyrównania. Gospodarze wciąż atakowali i powinni zdobyć zwycięskiego gola, ale... - Jeżeli nie wykorzystuje się dwustuprocentowych sytuacji, to nie można wygrać - rozkładał ręce Mirga.
- Remis bralibyśmy w ciemno. Założyliśmy sobie, żeby w meczach z Akademią i Novą zdobyć chociaż jeden punkt. Uzbieraliśmy w sumie cztery, czyli można być zadowolonym, tym bardziej, że dzisiejszy pojedynek był naszym najsłabszym w tym sezonie. No i co również ważne, nie przegraliśmy jeszcze spotkania na wyjeździe - cieszył się Juszczak.
Założenia gości były proste. Cofnęli się do obrony i czekali na możliwość wyprowadzenia zabójczej kontry. Miejscowi długo nie mogli znaleźć recepty na pokonanie Kubraka. Dopiero sprytnie rozegrany rzut wolny przyniósł efekt. Odpowiedź była natychmiastowa i to właśnie po jednej z szybko wyprowadzonych akcji.
- Dopiero po stracie bramki zaczęliśmy grać - zauważył Gerard Juszczak, trener przyjezdnych. A że oba zespoły się nie oszczędzały, szybko złapały po pięć przewinień, co groziło przedłużonym rzutem karnym. Właśnie z 10 metrów Nudyk dał prowadzenie Pogoni. Wcześniej takiej samej okazji nie wykorzystał Halison i sytuacja Novej mocno się skomplikowała.
Grający trener katowiczan, Korczyński, zdecydował się wycofać bramkarza. Halison się zrehabilitował i doprowadził do wyrównania. Gospodarze wciąż atakowali i powinni zdobyć zwycięskiego gola, ale... - Jeżeli nie wykorzystuje się dwustuprocentowych sytuacji, to nie można wygrać - rozkładał ręce Mirga.
- Remis bralibyśmy w ciemno. Założyliśmy sobie, żeby w meczach z Akademią i Novą zdobyć chociaż jeden punkt. Uzbieraliśmy w sumie cztery, czyli można być zadowolonym, tym bardziej, że dzisiejszy pojedynek był naszym najsłabszym w tym sezonie. No i co również ważne, nie przegraliśmy jeszcze spotkania na wyjeździe - cieszył się Juszczak.
Polecane
Futsal Ekstraklasa