Nova - Marwit 7-2. Dogaduje się z kolegami, bo... ma słownik

09.02.2010
Nova odniosła gładkie zwycięstwo nad Marwitem. Debiut-marzenie zaliczył Dariusz Wolański, który przy odrobinie szczęścia mógł popisać się nawet hat-trickiem. Na przeszkodzie stanął słupek.
Starcie pretendenta do mistrzowskiego tytułu z kandydatem do spadku niczym nie zaskoczyło. Najważniejszą informacją tego wieczoru był debiut w drużynie gospodarzy Dariusza Wolańskiego. - W Novej czuję się dobrze, mam tu dużo kolegów z boiska bo - jakby nie patrzeć - gram przecież na Śląsku już sporo czasu. Na pytanie, jak się dogaduje z kolegami z Brazylii, przewrotnie odpowiedział. - Mam przy sobie słowniczek i jakoś sobie radzę. Tak na poważnie, to angielski nie jest mi obcy - podsumował autor dwóch bramek.

W katowickim obozie zarówno trener, jak i prezes byli zadowoleni z postawy Wolańskiego. - Wbrew pewnym stronom internetowym, które się rozpisały nie najlepiej na temat naszego ruchu kadrowego, można spokojnie odpowiedzieć, że wiemy, co robimy, i ściągnięcie do nas Darka było bardzo dobre - oceniał Adam Kaczyński, sternik Novej.

- Co do samego spotkania, to mieliśmy dużo więcej klarownych sytuacji podbramkowych. Mądrość w grze była zdecydowanie po naszej stronie. Poza tym piłkarsko byliśmy lepsi, co nie znaczy, że Marwit nie potrafi grać w piłkę - podsumował trener miejscowych, Błażej Korczyński.

- Mieliśmy prostą taktykę. Przetrwać pierwszą połowę z możliwie jak najlepszym dla nas rezultatem - tłumaczył Paweł Hoeft. To się prawie udało, bo do przerwy goście przegrywali tylko 0-2. - Niestety, w drugiej połowie szybko nas ukuli i nie mieliśmy już żadnych argumentów. Po za tym mamy bardzo rozbity zespół. Aż trzech zawodników grało u nas z kontuzjami. To efekt spotkania ze Szczecinem. Byliśmy naprawdę mocno zmęczeni - dodał piłkarz Marwitu.
autor: Klaudiusz Rogowiec

Przeczytaj również