Nova - Lazio 1-5. "Pokazali nam włoskie catenaccio"

23.01.2010
- Sama przyjemność móc tu zagrać. Dla mnie szczególnie, gdyż mam polskie korzenie - uśmiechał się Marcelo Moreira, kapitan Lazio Rzym, tuż po towarzyskim spotkaniu z Novą Katowice.
Od kilku miesięcy prezes Novej, Adam Kaczyński, zabiegał o zorganizowanie futsalowego hitu. - Być może przyjedzie do nas drużyna z wysokiej europejskiej półki - zapowiadał latem. W końcu plany "sternika" katowickiego klubu się ziściły. Do stolicy Górnego Śląska zawitało Lazio Rzym.

- Świetna sprawa móc zmierzyć się z takim rywalem podczas przygotowań do ligi (z powodu występów dwóch Czechów w mistrzostwach Europy, Nova rozpocznie rundę rewanżową z poślizgiem) - podkreślał Błażej Korczyński, trener wicelidera ekstraklasy. - Trzeci raz otrzymaliśmy dobrą lekcję od Włochów - zauważył z kolei Zbigniew Mirga, który w listopadzie razem z Bartłomiejem Nawratem i Cleversonem (przeszedł zimą do Akademii Pniewy) brali udział w dwumeczu z reprezentacją Italii.

Rangę towarzyskiego spotkania podkreślali również goście. A szczególnie ich kapitan. - Mam polskie korzenie, także możliwość przybycia pierwszy raz do kraju moich przodków była dla mnie wielkim przeżyciem - uśmiechał się Moreira. - Bardzo fajna inicjatywa, dlatego serdecznie dziękujemy za zaproszenie. Mogliśmy sprawdzić się z "nowym" futsalem, a jak wiadomo każdy występ procentuje na przyszłość - cieszył się Daniele Dorto, szkoleniowiec Włochów, który zadowolony był przede wszystkim z wyniku.

A ten... - Nie odzwierciedlał wydarzeń na boisku - usprawiedliwiał Mirga. - Długo dotrzymywaliśmy im kroku. Przegrywaliśmy jedną bramką i musieliśmy wycofać bramkarza. Chyba trochę zbyt szybko i się posypało. Pokazali nam włoskie catenaccio - dodał "Zibi".

Można żałować, że było to tylko jedno spotkanie, a nie dwumecz. Włodarze Novej zapewniają jednak, że nic straconego i w najbliższym czasie po raz kolejny kibice na Śląsku będą mogli podziwiać czołowe zespoły Europy.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również