Nova - Kupczyk 2-2. "Jestem oburzony grą mojego zespołu!"

10.10.2009
- W kolejnym meczu tracimy cenne punkty. Piłka halowa jest jednak brutalna - kręcił głową Błażej Korczyński, kapitan katowiczan po niespodziewanym remisie Novej z Kupczykiem.
Jeszcze 60 sekund przed końcową syreną, wydawało się, że Nova dopisze do swojego konta komplet punktów. Stało się jednak inaczej i to goście - grając przez trzy ostatnie minuty z "lotnym" bramkarzem - mogli skakać z radości. Założyli "gospodarzom" (przypomnijmy, że katowiczanie swój pierwszy mecz u siebie rozgrywali w Sośnicy) hokejowy zamek, a Czech wprawił graczy z grodu Kraka w euforię. - Mogliśmy przegrać znacznie wyżej, ale przecież nie będziemy płakać z powodu nieskuteczności przeciwnika. Rywal to kandydat do mistrzostwa, więc remis jest dla nas jak zwycięstwo! - cieszył się Robert Nazarewicz, trener przyjezdnych.

Wcześniej miejscowi dyktowali warunki. Nova seryjnie marnowała okazje i tylko dwukrotnie - ładne gole Halisona - znalazła sposób na Smagowicza. - W kolejnym meczu tracimy cenne punkty. Piłka halowa jest jednak brutalna - kręcił głową Błażej Korczyński, kapitan katowiczan.

Nova nie ustrzegła się błędu również przy pierwszej straconej bramce. - Biorę całą winę na siebie - bił się w pierś Korczyński, który dał się ograć krakowianom. Z prezentu z zimną krwią skorzystał Zagata. - Jestem oburzony grą mojego zespołu! - grzmiał Roman Sowiński, prezes gospodarzy. To nie jest przecież gra w "dziadka", na przetrzymanie piłki. Dopisała jedynie publiczność. Może hala w Katowicach będzie dla nas szczęśliwsza? - zastanawiał się Sowiński. Wciąż bowiem nie wiadomo, gdzie jego zawodnicy rozegrają następne "domowe" zawody...
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również