Nova - Hurtap 2-3. - Straciliśmy tytuł - przyznają w Katowicach
25.04.2010
Nova miała przed tą kolejką przewagę nad Hurtapem i Akademią, dzięki czemu przewodziła tabeli. Mecz w niedzielę rozpoczął się dla Ślązaków wyśmienicie, bo dwukrotnie obejmowali prowadzenie. Jan Janovski po świetnie rozegranym rzucie wolnym strzelił pierwszego gola. Co prawda wymiana całej czwórki przyniosła Hurtapowi korzyść, bo wyrównał Kowalow, ale z remisu goście cieszyli się krótko. Zbigniew Mirga wpisał się na listę strzelców a wkrótce Janovski trafił w poprzeczkę. - Mieliśmy sytuacje, aby podwyższyć, lecz ich nie wykorzystaliśmy. A goście? Wygrali prowokacjami, a także mogli liczyć na sędziów - irytował się Korczyński.
Do pierwszej kontrowersji doszło jeszcze przed przerwą, kiedy po piątym faulu gospodarzy gra nie została przerwana. Po chwili Nova popełniła szóste przewinienie i arbiter główny podyktował przedłużony rzut karny. - To wbrew przepisom! Gra powinna zostać wstrzymana po piątym przewinieniu. To niedopuszczalne - wściekał się grający trener zespołu z Katowic. Na jego szczęście Mariusz Milewski okazji nie wykorzystał. Nova na przerwę schodziła z prowadzeniem.
- Pierwsza połowa była dla rywali, ale w drugiej już udowodniliśmy, że jesteśmy zespołem lepszym - podkreślił Łukasz Groszak. Dwa gole strzelił Marek Widzicki. Najpierw uderzeniem z 15. metrów, a następnie ten sam zawodnik wykorzystał błąd obrony z Katowic. - Nie czuję się bohaterem, bo wygrała cała drużyna - zaznaczył Widzicki, który przypomniał, że przed meczem dwóch zawodników z Łęczycy zmagało się z problemami żołądkowymi. - Zwyciężyliśmy, bo jesteśmy kolektywem - dodał.
Nova nie potrafiła przejąć inicjatywy na parkiecie. - Za łatwo oddaliśmy ten mecz w obronie, a w konsekwencji tytuł mistrzowski. Brak słów - westchnął załamany Bartłomiej Nawrat. Do remisu mógł jeszcze doprowadzić Rafał Jarzmik, lecz w ostatniej minucie pomylił się w dobrej sytuacji.
- Byliśmy mentalnie lepiej nastawieni na to spotkanie. Wiedzieliśmy, że jego wynik będzie miał arcyważne znaczenie w kontekście walki o tytuł - mówił Wiktor Napióra, menedżer Hurtapu.
Przed rokiem blisko mistrzostwa było Jango Katowice, protoplasta Novej. I wtedy też w przedostatniej kolejce przegrało kluczowy mecz. Teraz szanse na tytuł są tylko teoretyczne.
Do pierwszej kontrowersji doszło jeszcze przed przerwą, kiedy po piątym faulu gospodarzy gra nie została przerwana. Po chwili Nova popełniła szóste przewinienie i arbiter główny podyktował przedłużony rzut karny. - To wbrew przepisom! Gra powinna zostać wstrzymana po piątym przewinieniu. To niedopuszczalne - wściekał się grający trener zespołu z Katowic. Na jego szczęście Mariusz Milewski okazji nie wykorzystał. Nova na przerwę schodziła z prowadzeniem.
- Pierwsza połowa była dla rywali, ale w drugiej już udowodniliśmy, że jesteśmy zespołem lepszym - podkreślił Łukasz Groszak. Dwa gole strzelił Marek Widzicki. Najpierw uderzeniem z 15. metrów, a następnie ten sam zawodnik wykorzystał błąd obrony z Katowic. - Nie czuję się bohaterem, bo wygrała cała drużyna - zaznaczył Widzicki, który przypomniał, że przed meczem dwóch zawodników z Łęczycy zmagało się z problemami żołądkowymi. - Zwyciężyliśmy, bo jesteśmy kolektywem - dodał.
Nova nie potrafiła przejąć inicjatywy na parkiecie. - Za łatwo oddaliśmy ten mecz w obronie, a w konsekwencji tytuł mistrzowski. Brak słów - westchnął załamany Bartłomiej Nawrat. Do remisu mógł jeszcze doprowadzić Rafał Jarzmik, lecz w ostatniej minucie pomylił się w dobrej sytuacji.
- Byliśmy mentalnie lepiej nastawieni na to spotkanie. Wiedzieliśmy, że jego wynik będzie miał arcyważne znaczenie w kontekście walki o tytuł - mówił Wiktor Napióra, menedżer Hurtapu.
Przed rokiem blisko mistrzostwa było Jango Katowice, protoplasta Novej. I wtedy też w przedostatniej kolejce przegrało kluczowy mecz. Teraz szanse na tytuł są tylko teoretyczne.
Polecane
Futsal Ekstraklasa