Nova - Grembach 5-4. Gospodarze sami dopuścili do dramatu

05.02.2010
W Katowicach powiało sensacją. Nova wygrywała po 22 minutach z Grembachem 4-0, aby ostatecznie zejść z boiska z przewagą jednej bramki.
- Założyliśmy sobie w szatni, że będziemy spokojnie kontrolować przebieg spotkania. Tymczasem przypadkowo stracona bramka spowodowała, że rywale uwierzyli w siebie i doprowadzili do stanu 4-3 - kręcił głową z niezadowoleniem kapitan gospodarzy, Zbigniew Mirga. Trzy bramki zdobyte z rzędu przez zespół ze Zgierza przypominało bardziej 'pospolite ruszenie' niż przemyślaną taktykę pod wyżej notowanego przeciwnika.

Inna sprawa, że gdyby goście dysponowali bramkarzem pokroju Nawrata, mogłoby być różnie. - Brakuje nam Igora Pundy. To naprawdę świetny golkiper, lecz w tej rundzie już nie zagra, ponieważ nie dostał pozwolenia na pracę w Polsce - wyjaśniał trener Grembacha, Krzysztof Kuchciak.

Najbardziej niezadowolony z przebiegu spotkania był zdobywca dwóch bramek dla zgierzan, Robert Hyży. - Za co ja dostałem żółty kartonik?! - zadawał sobie pytanie. Piłkarz zgierzan od samego początku miał jakieś zatargi z Brazylijczykiem Andre, choć jego zdaniem sprawa wygląda inaczej. - To jest po prostu męska gra i na boisku nie ma skrupułów - sprostował.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również