Nieszczęśliwy biegun zimna już czeka na "Górali"

04.11.2017
Historia starć Wigier Suwałki z Podbeskidziem Bielsko-Biała nie jest przesadnie bogata, jednak „Górale” wypadają w niej dosyć blado. Podopieczni Adama Noconia mają jednak niepowtarzalną szansę by wygrać w polskim biegunie zimna – w końcu suwalczanie cały czas okupują miejsce w strefie spadkowej. 
Łukasz Sobala/PressFocus
Przez dłuższą część zeszłego sezonu Wigry pełniły rolę czarnego konia pierwszoligowych rozgrywek. Podopieczni Dominika Nowaka prezentowali bardzo efektowny futbol - w końcu po 34. kolejkach zdobyli oni czwartą największą ilość bramek w lidze (51, więcej strzeliły od nich jedynie zespoły z Sosnowca, Chojnic i Zabrza). Do awansu piłkarzom z Podlasia zabrakło jednak punktów, które bardzo regularnie tracili w meczach z ligową czołówką. Dość powiedzieć, że w bezpośrednich pojedynkach z najlepszą piątką zeszłego sezonu, zespół Wigier zdobył jedynie 5 punktów.

Mimo tego drużyna ta pozostawiła raczej po sobie dobre wrażenie, które dodatkowo zostało umocnione rewelacyjnym wynikiem w krajowym pucharze. Klubowi z Suwałk zabrakło tylko jednej bramki, by zagrać na Stadionie Narodowym z Lechem Poznań, jednak po półfinałowej potyczce i tak wielu nie mogło się nachwalić ambitnie grających suwalczan. Mimo porażki w pierwszym meczu 1/2 finału z Arką Gdynia aż 0:3, na Pomorzu drużyna trenera Nowaka była bardzo blisko odrobienia strat, choć nie bez pomocy golkipera przyszłego zwycięzcy Pucharu Polski.
 


Po drużynie Wigier, która w zeszłych rozgrywkach dała się ostro we znaki m.in. Podbeskidziu (4 punkty wywalczone w starciach z „Góralami”), zostały już jednak tylko zgliszcza. Porównując jedenastkę, która na zakończenie sezonu 2016/2017 rozgromiła Stomil Olsztyn, a pierwszy skład z ostatniego meczu ligowego, ostały się jedynie trzy nazwiska - Rafał Remisz, Mateusz Radecki i Damian Gąska. Latem Suwałki opuściło bowiem aż 16 zawodników, a trzech z nich podążyło za trenerem Dominikiem Nowakiem, który postanowił wrócić na Dolny Śląsk i objąć Miedź Legnica.
 
Nowym trenerem Wigier został bardzo dobrze znany na Śląsku Artur Skowronek, jednak jego praca na Podlasiu zaczęła się wręcz koszmarnie. Zanim 35-letni szkoleniowiec ułożył z rozsypanych klocków stabilną budowlę, Wigry zakopały się w strefie spadkowej. Po 7 meczach, w których zespół ten zdobył zaledwie 2 punkty, wszystko zaczęło wyglądać nieco lepiej. Od 8. kolejki, w której suwalczaninie odnieśli zwycięstwo w Katowicach po kuriozalnej bramce samobójczej, zdobyli oni aż 14 oczek i gdyby nie przełożony mecz w Olsztynie, mogliby nawet wyjść poza strefę spadkową.
 
„Górali” czeka tym samym trudne zadanie, gdyż podopieczni Adama Noconia nie odnieśli w październiku żadnego ligowego zwycięstwa, a na dodatek przystąpią do tego meczu osłabieni - bielszczanie będą musieli sobie poradzić bez pauzującego za kartki Sierpiny, ale także bez kontuzjowanych Moskwika i Rakowskiego. Według bukmachera Fortuny nieznacznie wyżej w tym meczu stoją akcje Wigier, których kurs na zwycięstwo wynosi 2,5. Wygrana bielszczan została wyceniona z kolei na 2,67. Mimo tego najbardziej spodziewanym wynikiem w dzisiejszym spotkaniu jest remis 1:1, a kurs na to zdarzenie wynosi 5,3.

Wigry Suwałki - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, godzina 16:00

Przewidywane składy:

Podbeskidzie:
 Fabisiak - Jaroch, Wiktorski, Malec, Magiera - Kozak, Podgórski, Hanzel, Iliev, Sobczak - Tomczyk
 
źródło: własne/tspodbeskidzie.pl
autor: Piotr Porębski

Przeczytaj również