"Niepowtarzalny" Rekord zmierzy się z katem śląskich ekip z Krakowa
19.05.2010
Krakbet Kraków, który od nowego sezonu będzie występował pod szyldem Wisły, staje się powoli przekleństwem ekip z naszego regionu. W obecnej edycji Pucharu Polski za burtę wyrzucił już GKS Jachym Tychy i Gwiazdę Ruda Śląska. W ćwierćfinale byt kolejnego z naszych zespołów jest zagrożony, bo w pierwszym meczu ekipa z grodu Kraka zremisowała z Rekordem. - To specyficzne rozgrywki, w których drużyny teoretycznie słabsze, chcą pokazać się z jak najlepszej strony i nierzadko okazują się górą - wskazuje Marcin Biskup, trener bielszczan.
- Mieliśmy dobrze rozpracowanego rywala, a on tylko potwierdził swoje walory. Opiera się na doświadczonych zawodnikach, bo przecież Krzysztof Kusia, Robert Dąbrowski czy Krzysztof Marzec są na futsalowych parkietach znani nie od dziś i nadają ton tej drużynie. Wydaje się, że wniosą do ligi nową jakość - komplementuje tegorocznego beniaminka szkoleniowiec. - Pewnie zdają sobie sprawę, że muszą mieć jeszcze bardziej wyrównany skład, bo różnica między I ligą a ekstraklasą jest w dalszym ciągu odczuwalna - zaznacza opiekun Rekordu.
Czy "tylko" remis jest więc oznaką zadyszki jego podopiecznych? - Raczej nie, choć trzeba przyznać, że szczyt formy piłkarzy przypadł na rozgrywki ligowe. W pierwszej połowie było widać w ich poczynaniach spore przemęczenie. Po zmianie stron zaprezentowaliśmy już "swoją" dyspozycję i spotkanie ułożyło się po naszej myśli. Zaznaczmy jednak, że bardzo dobra gra w bramce Krystiana Brzenka uchroniła nas od gorszego rezultatu - podkreśla szkoleniowiec.
Wśród wielu ekspertów obserwujących zmagania futsalowe, krakowianie mogą wcielić się w rolę zespołu z Bielska-Białej, który w roli beniaminka bez żadnych kompleksów wkroczył na salony i radził sobie z najlepszymi. - Jednak Rekord jest niepowtarzalny! - śmieje się Biskup.
- Mieliśmy dobrze rozpracowanego rywala, a on tylko potwierdził swoje walory. Opiera się na doświadczonych zawodnikach, bo przecież Krzysztof Kusia, Robert Dąbrowski czy Krzysztof Marzec są na futsalowych parkietach znani nie od dziś i nadają ton tej drużynie. Wydaje się, że wniosą do ligi nową jakość - komplementuje tegorocznego beniaminka szkoleniowiec. - Pewnie zdają sobie sprawę, że muszą mieć jeszcze bardziej wyrównany skład, bo różnica między I ligą a ekstraklasą jest w dalszym ciągu odczuwalna - zaznacza opiekun Rekordu.
Czy "tylko" remis jest więc oznaką zadyszki jego podopiecznych? - Raczej nie, choć trzeba przyznać, że szczyt formy piłkarzy przypadł na rozgrywki ligowe. W pierwszej połowie było widać w ich poczynaniach spore przemęczenie. Po zmianie stron zaprezentowaliśmy już "swoją" dyspozycję i spotkanie ułożyło się po naszej myśli. Zaznaczmy jednak, że bardzo dobra gra w bramce Krystiana Brzenka uchroniła nas od gorszego rezultatu - podkreśla szkoleniowiec.
Wśród wielu ekspertów obserwujących zmagania futsalowe, krakowianie mogą wcielić się w rolę zespołu z Bielska-Białej, który w roli beniaminka bez żadnych kompleksów wkroczył na salony i radził sobie z najlepszymi. - Jednak Rekord jest niepowtarzalny! - śmieje się Biskup.
Polecane
Futsal Ekstraklasa