Nie wszyscy mile widziani na stadionie Podbeskidzia Bielsko-Biała

11.07.2009
Zakaz wstępu na stadion w Bielsku-Białej dla menedżera Przemysława Rygielskiego - to konsekwencja nieudanej próby ściągnięcia do Podbeskidzia 26-letniego obrońcy.
- Menedżer piłkarza ma zakaz wstępu na nasz stadion. Młody, nieopierzony młokos nie będzie wodził za nos Podbeskidzie, opowiadał nieprawdę i siał ferment między klubem, trenerem i zawodnikiem - dyrektor bielszczan, Władysław Szypuła, z trudem opanowuje nerwy na wspomnienie nieudanej próby ściągnięcia Przemysława Rygielskiego.

Obrońca trenował z "Góralami" na zgrupowaniu w Kętach, ustalił też warunki kontraktu. Do podpisania umowy jednak nie doszło. Rygielski wyjechał do Niemiec na obóz z Polonią Bytom. - Po raz pierwszy z menedżerem spotkaliśmy się w niedzielę, 21 czerwca. Był przy tych rozmowach także prezes Podbeskidzia, Jerzy Wolas. Wydawało się, że jesteśmy dogadani, gdy 24 czerwca zadzwonił do nas pan Lewicki z żądaniem większych, od uzgodnionych, pieniędzy dla swego podopiecznego. Otrzymał stanowczą negatywną odpowiedź. Dwie godziny później, kolejny telefon tego pana, był już w innym tonie. Przepraszającym głosem mówił, że wszystko jest w porządku - relacjonuje Szypuła.

Rygielski otrzymał więc projekt kontraktu. - Menedżer pojawił się w Kętach, ale nie po to, by porozmawiać z trenerem na temat postępów swojego klienta, ale po to, by wyrwać ze zgrupowania zawodnika - mówi zdenerwowany dyrektor.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również