- Bardzo dobrze się tutaj czuję, jest tu wiele atrakcji, wiele możliwości żeby się zregenerować. . Chciałbym tutaj pracować jak najdłużej i jak najlepiej, aby zbudować tutaj coś fajnego - mówi Czesław Michniewicz.
"Nie spodziewałem się, że za takim stadionem kryje się ładne miasto"
02.09.2013
Trener Podbeskidzia jest w Bielsku-Białej już pół roku. Jak się zaaklimatyzował w tym mieście? - Bardzo dobrze. Nie spodziewałem się, że Bielsko-Biała jest takim ładnym miastem. Byłem tutaj, gdy trenowałem Jagiellonię i Polonię, ale wtedy widziałem tylko stadion, który wrażenia nie robi, bo jest stary. Nie myślałem, że za nim kryje się takie ładne miasto. Bardzo dobrze się tutaj czuję, jest tu wiele atrakcji, wiele możliwości żeby się zregenerować. Często po ciężkich meczach jadę gdzieś rowerem albo wybieram się na pieszą wędrówkę po górach. Chciałbym tutaj pracować jak najdłużej i jak najlepiej, aby zbudować tutaj coś fajnego - mówi w rozmowie z serwisem drugastrona.org.pl
Michniewicz opowiada też trochę o sprawach piłkarskich. M.in. dlaczego w Bydgoszczy tak ostentacyjnie nie uczestniczył w meczu. - Wielu ludzi pyta mnie o to zapominając o tym, co się działo dwa miesiące temu. Proszę sobie przypomnieć mecz z Pogonią, gdzie całe 90 minut przesiedziałem spokojnie na krzesełku. Nikomu to nie przeszkadzało. Pojechaliśmy na Widzew, cały mecz przesiedziałem na krzesełku. Nikomu to mnie przeszkadzało. Gdy w Bydgoszczy przesiedziałem cały mecz, to robi się z tego problem. Nie widzę nic złego w tym, że czasami trener siądzie na ławce z boku i popatrzy na mecz bez emocji. W dalszym ciągu jestem w stu procentach poświęcony temu co robię. Tego samego wymagam od współpracowników i piłkarzy - podkreśla.
Trener tłumaczy też słaby start Podbeskidzia w nowy sezon. - Ten zespół się dociera. Trudno po takim sukcesie, jakim było niewątpliwie utrzymanie, na nowo wyzwolić taką chęć wygrywania. Jeśli ktoś nie uprawiał sportu powie, że zawsze ta chęć powinna być. Jednak nie zawsze tak jest. Najtrudniejszą rzeczą jest powtórzenie sukcesu - zaznacza Czesław Michniewicz.
Michniewicz opowiada też trochę o sprawach piłkarskich. M.in. dlaczego w Bydgoszczy tak ostentacyjnie nie uczestniczył w meczu. - Wielu ludzi pyta mnie o to zapominając o tym, co się działo dwa miesiące temu. Proszę sobie przypomnieć mecz z Pogonią, gdzie całe 90 minut przesiedziałem spokojnie na krzesełku. Nikomu to nie przeszkadzało. Pojechaliśmy na Widzew, cały mecz przesiedziałem na krzesełku. Nikomu to mnie przeszkadzało. Gdy w Bydgoszczy przesiedziałem cały mecz, to robi się z tego problem. Nie widzę nic złego w tym, że czasami trener siądzie na ławce z boku i popatrzy na mecz bez emocji. W dalszym ciągu jestem w stu procentach poświęcony temu co robię. Tego samego wymagam od współpracowników i piłkarzy - podkreśla.
Trener tłumaczy też słaby start Podbeskidzia w nowy sezon. - Ten zespół się dociera. Trudno po takim sukcesie, jakim było niewątpliwie utrzymanie, na nowo wyzwolić taką chęć wygrywania. Jeśli ktoś nie uprawiał sportu powie, że zawsze ta chęć powinna być. Jednak nie zawsze tak jest. Najtrudniejszą rzeczą jest powtórzenie sukcesu - zaznacza Czesław Michniewicz.
Polecane
Ekstraklasa