Nie doczekał się szansy w Bundeslidze, dali mu ją dopiero "Górale"
21.09.2009
W barwach Podbeskidzia pokazał się już tydzień temu w starciu ze Stalą Stalowa Wola, ale debiutem z prawdziwego zdarzenia swojego występu nie mógł nazwać. Marcin Brosz z boiska ściągnął go już bowiem po pół godzinie gry. Tym większe nastało zaskoczenie, gdy Łukasza Kanik sobotnią rywalizację z Dolcanem Ząbki rozpoczął w wyjściowej jedenastce.
Ale już po chwili nikt na Rychlińskiego nie miał wątpliwości, że wstawienie go do składu było strzałem w dziesiątkę! 21-latek mocnym strzałem rozwiązał worek z bramkami, błyskawicznie zaskarbiając sobie sympatię kibiców. I pomyśleć, że jeszcze do niedawna występował ledwie w rezerwach niemieckiego Energie Cottbus. Choć "występował" to za dużo powiedziane...
- Przez trzy lata zaliczyłem tam tylko kilka spotkań. Cały czas czekałem na szansę zaprezentowania się w Bundeslidze, ale się nie doczekałem - kręci głową były piłkarz juniorskich zespołów Górnika Zabrze. A przeprowadzka do Bielska-Białej nie tylko zwiększyła jego szanse na regularne granie, ale też pozwoliła wrócić w rodzinne strony. - Dlatego też nie mogę mieć żadnych problemów z aklimatyzacją. Jestem przecież u siebie w domu - podkreśla.
Do Podbeskidzia przychodził jako obrońca, ale do miejsca w tyłach nie kandyduje, bo na dobre został już przekwalifikowany na pozycję defensywnego pomocnika. - Już na początku mojego pobytu tutaj ustaliliśmy z trenerem, że będę aspirował do gry w drugiej linii. Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy. W środku pola czuję się zdecydowanie najlepiej - przyznaje Kanik.
Ale już po chwili nikt na Rychlińskiego nie miał wątpliwości, że wstawienie go do składu było strzałem w dziesiątkę! 21-latek mocnym strzałem rozwiązał worek z bramkami, błyskawicznie zaskarbiając sobie sympatię kibiców. I pomyśleć, że jeszcze do niedawna występował ledwie w rezerwach niemieckiego Energie Cottbus. Choć "występował" to za dużo powiedziane...
- Przez trzy lata zaliczyłem tam tylko kilka spotkań. Cały czas czekałem na szansę zaprezentowania się w Bundeslidze, ale się nie doczekałem - kręci głową były piłkarz juniorskich zespołów Górnika Zabrze. A przeprowadzka do Bielska-Białej nie tylko zwiększyła jego szanse na regularne granie, ale też pozwoliła wrócić w rodzinne strony. - Dlatego też nie mogę mieć żadnych problemów z aklimatyzacją. Jestem przecież u siebie w domu - podkreśla.
Do Podbeskidzia przychodził jako obrońca, ale do miejsca w tyłach nie kandyduje, bo na dobre został już przekwalifikowany na pozycję defensywnego pomocnika. - Już na początku mojego pobytu tutaj ustaliliśmy z trenerem, że będę aspirował do gry w drugiej linii. Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy. W środku pola czuję się zdecydowanie najlepiej - przyznaje Kanik.
Polecane
I liga