"Nie był to przyjemny czas, nie mogłem doczekać się powrotu do domu"

25.04.2013
Matteo Martino, łagodnie mówiąc, nie był najlepszym transferem Jastrzębskiego Węgla. Włoch nie potrafił znaleźć wspólnego języka nie tylko z trenerem. - Siatkarsko nie nauczyłem się niczego, straciłem czas - uważa.
Początkowo wszystko wskazywało na to, że Martino odnajdzie się w Jastrzębiu. - Potem wydarzyło się kilka nieprzyjemnych spraw, które odebrały mi te chęci. Pewna osoba dokonała jakichś tam wyborów, a ja zachowałem spokój, pozostałem z boku - tajemniczo opowiada Martino.

Martino stracił w końcu miejsce w wyjściowym składzie. Siatkarz uważa, że... to on a nie trener podjął taką decyzję. - Stanie w kwadracie nie było przyjemne. Ale jeszcze mniej przyjemne byłoby przebywanie na boisku wspólnie z pewnymi osobami. Przez kilka miesięcy stałem więc w kącie i odliczałem dni do zakończenia sezonu. Czułem się z tym fatalnie, bo na początku naprawdę było dobrze, polubiłem to miejsce, ludzi i przede wszystkim kibiców, którzy cały czas okazywali mi wsparcie. Przez moment siatkówka znów zaczęła sprawiać mi radość, chciałem by to trwało jak najdłużej. Ale nie potrafię udawać - komentuje zawodnik.

- Na pewno sezonu nie zaliczę do udanych w swoim wykonaniu. Nie był to też przyjemny czas dla mnie, ze względu na kilka osób w klubie, kilka sytuacji, które sprawiły, że nie mogłem doczekać się powrotu do domu. Siatkarsko nie nauczyłem się niczego, straciłem tylko czas. Życiowo była to niezła lekcja - przyznaje Włoch.
 
- Lubię decydować o tym, co robię w danej chwili. Jeśli jestem zmęczony, chcę się wyspać. Jeśli mam ochotę potrenować, chcę pójść do siłowni i trenować. Jem, gdy jestem głodny i jem to, co uważam za stosowne. To proste - mówi wprost Martino, który sam o sobie mówi, że jest indywidualistą. - Może faktycznie nie nadaję się do sportów zespołowych - dodaje.
źródło: plusliga.pl

Przeczytaj również