Nasze kluby totalnie nie rozumieją, czym jest "medialność"

29.01.2012
Czy ktoś dba o Public Relations w naszych klubach piłkarskich? Nie. Szefowie spółek nie przejmują się tym, że kibic dostaje szczątkowe informacje ze zgrupowań swoich zespołów. A jak jest gdzie indziej?
Od razu trzeba sobie szczerze zaznaczyć - przepaść jest ogromna. Może na wstępie przedstawmy, jak o przekaz informacji, o strony internetowe dbają inne polskie kluby, a potem porównamy to z sytuacją na Górnym Śląsku...

Świetnie...
Oficjalną witrynę internetową Legii Warszawa redaguje sześć osób. Podobnie wyglądają biura prasowe Wisły Kraków i Lecha Poznań, wliczając fotoreporterów i osoby odpowiedzialne za montaż materiałów filmowych. "Biała Gwiazda" wysłała na zgrupowanie swojej drużyny dwóch dziennikarzy i fotoreportera. Pracownicy "Kolejorza" nadają z Hiszpanii nie tylko teksty i zdjęcia, ale przeprowadzają również tekstowe relacje na żywo, a potem umieszczają materiały filmowe.

Przyzwoicie...
Skromniejsze ekipy na zgrupowania swoich drużyn wysłały takie kluby jak Lechia Gdańsk, Widzew Łódź, Jagiellonia Białystok i Zagłębie Lubin, ale nikt w tych miastach nie wyobrażał sobie, aby z piłkarzami nie wyruszył ani jeden dziennikarz i fotoreporter.

Minimum...
Rzecznik prasowy towarzyszy ekipie Bełchatowa. Pisze teksty na stronę internetową i robi zdjęcia. Wychodzi na to, że tylko Korona Kielce na razie nie wysłała nikogo z 5-osobowego biura prasowego do Turcji, ale prawdopodobnie dziennikarz dołączy do zespołu. ŁKS na obóz nie wyruszył.

A teraz czas na nasze kluby. Może na wstępie uświadomić należy, jak wyglądają biura prasowe. Pod tym względem najlepszy na Śląsku jest Górnik, aczkolwiek kiedyś jego biuro liczyło 4-5 osób, a teraz są tylko 3. I tak pod tym względem Górnik imponuje na tle Podbeskidzia i Ruchu. Stronę bielszczan prowadzi rzecznik prasowy. Za kanał na Facebooku odpowiada pewien licealista. Jego kolega od czasu do czas dosyła informacje na temat młodzieży i rezerw. Ruch? Tym wszystkim zajmuje się jedna pani rzecznik prasowa, która ma do tego wiele innych zadań.

Meldunki z obozów? Górnik i Podbeskidzie nie wysłały rzecznika prasowego na zgrupowania, a Ruch wysyłać go nie zamierza, choć wydaje się, że powinno to być obowiązkiem. Bo do kogo w poszukiwaniu informacji mają dzwonić dziennikarze z gazet i portali internetowych?

- Tym razem z powodu oszczędności nie wysłaliśmy żadnego pracownika biura prasowego. Ale mamy bieżący kontakt ze sztabem szkoleniowym - zapewnia Jerzy Mucha, rzecznik prasowy Górnika. Istotnie, protokoły ze sparingów zabrzan są zamieszczane na stronie internetowej błyskawicznie. Brawo! Do tego dochodzą notki, komu Adam Nawałka podziękował. Rozmówki, materiały obyczajowe, ciekawostki, zdjęcia? O tym niech kibic w Zabrzu zapomni...

Kibice Ruchu przez pierwszy tydzień tekstów z Side na temat swoich piłkarzy nie uświadczą. Potem do zespołu ma dołączyć dziennikarz ogólnopolskiej gazety. Rzecznik prasowy zostaje w kraju. Taką decyzję podjął zarząd. Oczywiście w Side nie zabraknie kilku przedstawicieli władz klubu, którzy będą doglądać, czy wszystko jest w porządku...

Felieton: Jesteśmy medialnym zaściankiem >

Podbeskidzie? - Na sparingi rozgrywane bliżej - jak w Dolnym Kubinie, czy Ostrawie, ktoś z biura prasowego zawsze jeździ. Na obozach stałej osoby z biura nie mamy, jednak staramy się wysyłać kogoś na sparingi. Pracy bieżącej w klubie jest na tyle dużo, że nie ma wystarczającej ilości ludzi - tłumaczy Marcin Nikiel, rzecznik prasowy Podbeskidzia.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również