Napastnik Podbeskidzia: Nie róbmy jaj. Nie musimy wszystkiego wygrywać

22.11.2011
- Jasne, że jest jakiś niedosyt, ale nie róbmy tragedii z remisu z Lechem Poznań. Mieliśmy swoje sytuacje. Zwłaszcza Sebastian Ziajka, który, gdyby się położył, wywalczyłby rzut karny - mówi Adam Cieśliński.
Napastnik Podbeskidzia pojawił się na boisku na kilka ostatnich minut, po tym jak zastąpił Roberta Demjana. Jego zdaniem bezbramkowy remis należy przyjąć z szacunkiem. - Jest może małe niezadowolenie, ale nie róbmy tragedii z remisu z Lechem. Mieliśmy swoje szanse, poznaniacy też mieli, więc z przebiegu spotkania ten wynik nikogo nie krzywdzi. Nie róbmy jaj, nie musimy wygrywać wszystkich meczów - uważa 29-latek.

To jednak nie znaczy, że nie ma niedosytu. - Wiadomo, że u siebie w takich meczach powinniśmy zwyciężać. Szczególnie szkoda mi sytuacji Sebastiana Ziajki. Gdyby się przewrócił w polu karnym, byłby ewidentny rzut karny i może mecz byłby wtedy spokojniejszy. Pod koniec był już atak za atak, piłka latała w tę i w tę stronę. Szkoda, że wcześniej nie strzeliliśmy gola, żeby grać swoje z kontry, cofnąć się - przyznaje Cieśliński.

Podbeskidzie zagrało tym razem zdecydowanie inaczej niż w pucharowym starciu z "Kolejorzem". Nie było już ładnej gry i ofensywnych akcji, za to dużo nudnego wymieniania podań na środku boiska, zwłaszcza w pierwszej połowie. - Mieliśmy wiosną nauczkę, gdy prowadziliśmy z nimi 2-0, a przegraliśmy 2-3. Chcieliśmy wpuścić Lecha, a potem zagrywać piłkę do naszych skrzydłowych - Sylwka Patejuka i Sebastiana Ziajki. Graliśmy też prostopadłe podania na Roberta Demjana, po jednym z nich miał super sytuację. Pamiętajmy jednak, że to bardzo ważny i cenny punkt dla nas - apeluje Adam Cieśliński.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również