Napastnik Podbeskidzia: Nie ma co ukrywać, to nie jest dobry wynik

20.04.2013
- Jedyne pocieszenie to fakt, że odrobiliśmy punkt do Pogoni Szczecin - mówi Fabian Pawela, strzelec bramki dla Podbeskidzia Bielsko-Biała. - Od tego jestem, żeby trafiać do siatki - bagatelizuje.
Fabian Pawela u Czesława Michniewicza stracił miejsce w podstawowym składzie na rzecz Marko Ćetkovicia. Daje jednak bardzo dobre zmiany, bowiem w Zabrzu mocno ożywił grę bielszczan, a dziś nie tylko był świeżym powiewem, ale też zdobył gola. - Każdy chciałby grać w jedenastce, ale ja się na nikogo nie obrażam. Jeżeli taka jest decyzja pana trenera, to wchodzę z ławki i próbuję dać z siebie wszystko jako rezerwowy. Noga mi nie zadrżała, bo po to tu jestem, żeby strzelać bramki. Takie jest moje zadanie na boisku - podkreśla.

Napastnik bielszczan mówi, że nie zadrżała mu noga, ale zupełnie inaczej było z Damianem Chmielem, który w podobnej sytuacji trafił w poprzeczkę. - Każdemu może się zdarzyć, każdy mógł w tej sytuacji przestrzelić. Nie ma co rozpamiętywać niewykorzystanych sytuacji - mówi Pawela. Samemu Chmielowi ta znakomita szansa chyba siedziała jednak w głowie, bowiem po meczu - jak nigdy - nie chciał rozmawiać z dziennikarzami i szybko uciekł do domu.

Trener Czesław Michniewicz akcentował na konferencji prasowej, że chciał zdjąć presję ze swoich zawodników. Pierwsza połowa pokazała, że chyba nie do końca się to udało. - Ja nie czułem żadnej presji i nie myślałem, że jesteśmy faworytem. Po prostu podszedłem do meczu, jak do każdego innego. Wynik nie jest korzystny, nie ma się co oszukiwać, ale nadrobiliśmy punkt do Pogoni Szczecin. Zresztą, od dłuższego czasu nie spoglądamy w górę tabeli, tylko zbieramy punkty - kończy Fabian Pawela.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również