Napastnik Legii: Przed meczem z Podbeskidziem też mam ciarki

03.09.2012
- Zwycięstwo w takich okolicznościach na pewno lepiej smakuje. Gdybyśmy spokojnie wygrali dwoma - trzema bramkami, to nikt by na to nie zwrócił uwagi - mówił Marek Saganowski, napastnik Legii.
Doświadczony snajper miał w tym meczu bardzo dużo sytuacji. W pierwszej połowie trafił nawet w poprzeczkę. - Są takie mecze, że nic nie chce wpaść. Trochę się obawialiśmy, że tak zostanie do końca, ale cały czas dążyliśmy do tego, by strzelić bramkę. Zwycięstwo w takich okolicznościach na pewno lepiej smakuje, bo gdybyśmy spokojnie wygrali dwoma - trzema bramkami, to nikt by na to nie zwrócił uwagi - stwierdził.

Przy drugiej bramce, "Sagan" podawał piłkę młodemu Dominikowi Furmanowi, który strzelił swoją pierwszą bramkę w lidze. Zasługi zostawił jednak młokosowi. - Asysta asystą, ale chłopak zachował się jak rutyniarz. Zrobił wszystko, jak trzeba, a wcale nie miał łatwo - dodał.

Teraz napastnik Legii udaje się na zgrupowanie reprezentacji. - Cieszę się bardzo z tego powołania od trenera Waldemara Fornalika. Zawsze jest dreszczyk przed meczem kadry. Zresztą, przed spotkaniem z Podbeskidziem też był dreszczyk. To przecież nasza praca - zakończył.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również