Napastnik "Górali" w dwa tygodnie całkiem zmienił swoje notowania

28.01.2011
Po obozie w Kleszczowie i pierwszych sparingach, Krzysztof Zaremba pokazuje, że może pójść w ślady Sebastiana Ziajki i Piotra Komana, po wypożyczeniu stając się ważnym ogniwem bielszczan.
- Wykonałem do Krzyśka telefon. Bardzo mnie irytowały medialne spekulacje, jego wypowiedzi, gdzie będzie grał. Nie podobało mi się to, powiedziałem mu, by dał sobie spokój, bo nie zachowuje się jak profesjonalista. Nie wykonał do mnie nawet telefonu z pytaniem, czy go widzę w składzie na wiosnę. Mieliśmy męską rozmowę zakończoną pozytywnie. Dostaje szansę, bo myślę, że dojrzał do pewnych rzeczy. Zrozumiał, że jeśli nie osiągnie nic w piłce, to może mieć problem - mówił Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała, w wywiadzie udzielonym oficjalnej stronie klubu. Te słowa padły ledwie dwa tygodnie temu...

Po zgrupowaniu szkoleniowiec "Górali" stwierdził natomiast w rozmowie z naszym portalem, że postawa Zaremby jest największym pozytywem obozu w Kleszczowie. Wysoki napastnik dostał szansę w sparingu z Ruchem Chorzów, zagrał 45 minut i swoje zrobił, pokazując, jak bardzo się zmienił od czasu ostatniego meczu, który rozegrał w Bielsku-Białej. - Przed nim trudne zadanie, bo dorównać takiej parze, jak Adam Cieśliński-Robert Demjan to duża sztuka. A pamiętajmy jeszcze o Sylwestrze Patejuku. Ale Krzysiek dziś naprawdę dobrze się spisał i umiał współpracować z Robertem - chwalił piłkarza trener.

Trzeba uczciwie powiedzieć, że Zaremba nie rozegrał w środę fenomenalnego meczu. Zdarzały mu się proste błędy w przyjęciu, kompletnie nie wygrywał pojedynków główkowych z rosłymi obrońcami chorzowian. Napastnika rozlicza się jednak przede wszystkim z goli, a były zawodnik GKS-u Tychy sprytnie wykorzystał jedyną szansę na zdobycie bramki, jaką miał. Gdy odchodził z Bielska, nikt specjalnie po nim nie płakał, notował passę półtora roku bez zdobytej bramki. Nie sprawdził się w Wiśle Płock, średnio prezentował się w Pelikanie Łowicz. A jednak, gdy wydawało się, że to już koniec, w Tychach niespodziewanie się odrodził.

Przypomnijmy, że Piotr Koman i Sebastian Ziajka przed wypożyczeniami również byli w Bielsku-Białej mocno krytykowani i wręcz niechciani. Tymczasem jesienią byli bardzo ważnymi ogniwami zespołu. Czy podobnie będzie z Zarembą? Dla bielszczan dobrze by było, gdyby tak się stało, bo przy małej ilości wzmocnień, taki zawodnik w dobrej formie na pewno przydałby się w walce o awans.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również