Napastnik "Górali": Odetchniemy dopiero, gdy zrealizujemy zadanie
24.09.2011
Napastnik Podbeskidzia miał niebagatelny udział przy jedynej bramce tego meczu. To on dobiegł bowiem do podania Lirana Cohena, które wydawało się za mocne i idealnie dośrodkował do Piotra Malinowskiego, który strzelił gola. - Skoro udało się dobiec to tej piłki, to czemu do reszty nie? Dobiegłbym do 10 na 10 takich podań - uważa Patejuk.
- Przed meczem nie było bardzo nerwowo. Byliśmy skoncentrowani jak przed każdym spotkaniem i udowodniliśmy, że ta koncentracja się opłaca. Chcielibyśmy też podziękować kibicom, za to, że wsparli nas dopingiem, co bardzo nam pomogło. Odetchniemy jednak dopiero, gdy osiągniemy wyznaczony cel, czyli utrzymanie - dodaje.
Z kolei Juraj Danczik cieszył się z powrotu do podstawowego składu. - Każdy mecz w ekstraklasie jest bardzo trudny. Cieszę się, że wróciłem do wyjściowej jedenastki i zagraliśmy na zero z tyłu. Jest dobrze, ale musimy to potwierdzić w meczu z Bełchatowem. Czy graliśmy o posadę naszego trenera? To na pewno pytanie nie do mnie, lecz wydaje mi się, że gdybyśmy zamiast na Legii, wygrali z Ruchem, to tego tematu w ogóle by nie było - przypuszcza stoper.
- Bardzo czekaliśmy na to zwycięstwo i wreszcie je odnieśliśmy. Wydaje mi się, że zasłużenie. Mogło być nawet wyżej, ale 1-0 też cieszy. Co nas najbardziej zmotywowało? Myślę, że wszystko się nawarstwiło. I mobilizacja prezesa i nasza rozmowa w szatni o tym, że wreszcie musimy wygrać u siebie i doping. Atmosfera cały czas była w porządku, jednak teraz będzie jeszcze lepsza. Wierzymy w swoje umiejętności i z podniesioną głową czekamy na następny mecz z ŁKS-em. W międzyczasie chcemy jeszcze wygrać spotkanie pucharowe z Bełchatowem - kończy Marek Sokołowski.
- Przed meczem nie było bardzo nerwowo. Byliśmy skoncentrowani jak przed każdym spotkaniem i udowodniliśmy, że ta koncentracja się opłaca. Chcielibyśmy też podziękować kibicom, za to, że wsparli nas dopingiem, co bardzo nam pomogło. Odetchniemy jednak dopiero, gdy osiągniemy wyznaczony cel, czyli utrzymanie - dodaje.
Z kolei Juraj Danczik cieszył się z powrotu do podstawowego składu. - Każdy mecz w ekstraklasie jest bardzo trudny. Cieszę się, że wróciłem do wyjściowej jedenastki i zagraliśmy na zero z tyłu. Jest dobrze, ale musimy to potwierdzić w meczu z Bełchatowem. Czy graliśmy o posadę naszego trenera? To na pewno pytanie nie do mnie, lecz wydaje mi się, że gdybyśmy zamiast na Legii, wygrali z Ruchem, to tego tematu w ogóle by nie było - przypuszcza stoper.
- Bardzo czekaliśmy na to zwycięstwo i wreszcie je odnieśliśmy. Wydaje mi się, że zasłużenie. Mogło być nawet wyżej, ale 1-0 też cieszy. Co nas najbardziej zmotywowało? Myślę, że wszystko się nawarstwiło. I mobilizacja prezesa i nasza rozmowa w szatni o tym, że wreszcie musimy wygrać u siebie i doping. Atmosfera cały czas była w porządku, jednak teraz będzie jeszcze lepsza. Wierzymy w swoje umiejętności i z podniesioną głową czekamy na następny mecz z ŁKS-em. W międzyczasie chcemy jeszcze wygrać spotkanie pucharowe z Bełchatowem - kończy Marek Sokołowski.
Polecane
Ekstraklasa