Napastnik "Górali": Nie spodziewałem się, że będę zaczynał w rezerwach
18.08.2013
Podbeskidzie - z konieczności czy nie - od początku sezonu stawia na młodych zawodników. Debiutów doczekali się już wszyscy nastolatkowie pozyskani tego lata - Łukasz Żegleń, Kamil Kurowski i Aleksander Jagiełło. Wszyscy, oprócz Sebastiana Bartlewskiego, który na razie terminuje w rezerwach i co gorsze, w żadnym z dotychczasowych meczów III-ligowych nie pokazał, że drzemie w nim coś ciekawego.
A przecież z młodego zaciągu to on był latem najgorętszym nazwiskiem. - Nie spodziewałem się, że będę grał w III lidze, ale widać trzeba tutaj zacząć, a potem iść wyżej. Myślę, że wpływ na to mają też sprawy pozasportowe, choć na pewno nie jestem w najwyższej formie. Zobaczymy, co będzie później - mówi 18-latek. Bartlewski wspomina o problemach pozasportowych, bowiem kłótnia Arki Gdynia i Podbeskidzia o pieniądze za niego, uniemożliwia mu w sposób formalny debiut w ekstraklasie.
Jego sytuacja jest o tyle pechowa, że Podbeskidzie cierpi na brak napastników, więc Bartlewski mógłby - podobnie jak Żegleń - szybko dostać szansę. - Trochę smutno, ale ja i tak nie jestem typową dziewiątką.
Skąd w ogóle pomysł, by najzdolniejszy junior w Polsce przenosił się z drugiego końca Polski do Podbeskidzia, choć pewnie miał inne oferty? - Coś tam było, ale wydawało mi się, że w Podbeskidziu będzie najłatwiej się przebić. W klubach, które wyrażały mną zainteresowanie, ciężko byłoby załapać się w pierwszej drużynie - przyznaje.
A przecież z młodego zaciągu to on był latem najgorętszym nazwiskiem. - Nie spodziewałem się, że będę grał w III lidze, ale widać trzeba tutaj zacząć, a potem iść wyżej. Myślę, że wpływ na to mają też sprawy pozasportowe, choć na pewno nie jestem w najwyższej formie. Zobaczymy, co będzie później - mówi 18-latek. Bartlewski wspomina o problemach pozasportowych, bowiem kłótnia Arki Gdynia i Podbeskidzia o pieniądze za niego, uniemożliwia mu w sposób formalny debiut w ekstraklasie.
Jego sytuacja jest o tyle pechowa, że Podbeskidzie cierpi na brak napastników, więc Bartlewski mógłby - podobnie jak Żegleń - szybko dostać szansę. - Trochę smutno, ale ja i tak nie jestem typową dziewiątką.
Skąd w ogóle pomysł, by najzdolniejszy junior w Polsce przenosił się z drugiego końca Polski do Podbeskidzia, choć pewnie miał inne oferty? - Coś tam było, ale wydawało mi się, że w Podbeskidziu będzie najłatwiej się przebić. W klubach, które wyrażały mną zainteresowanie, ciężko byłoby załapać się w pierwszej drużynie - przyznaje.
Polecane
Ekstraklasa