Napastnik "Górali": Bramkarz łapał muchy, a nie piłkę
03.10.2010
Była 75 minuta meczu Podbeskidzie Bielsko-Biała - Dolcan Ząbki, a żadna z drużyn nadal nie zdobyła bramki. W niegroźnej, wydawałoby się, sytuacji Cieśliński zaatakował próbującego złapać piłkę bramkarza. Misztal futbolówki nie chwycił, przejął ją napastnik bielszczan, który zdołał odbiec kilka kroków, a chwilę później... w nogi wjechał mu bramkarz Dolcanu. Sędzia podyktował rzut karny, a na bramkę zamienił go Cieśliński.
- Uważam, że rzeczywiście sfaulowałem, ale wcześniej to Cieśliński sfaulował mnie. Sędzia powinien był odgwizdać rzut wolny dla nas - twierdzi Misztal. - To takie głupie tłumaczenie bramkarza, bo on łapał... muchy, a nie piłkę. Golkiper na piątym metrze powinien napastnika zdemolować, nie dać mu szans na dojście do piłki, złapać i wywalić do przodu. On złapać nie umiał i stąd się bierze to głupie gadanie - ripostuje strzelec gola dla "Górali".
- Uważam, że rzeczywiście sfaulowałem, ale wcześniej to Cieśliński sfaulował mnie. Sędzia powinien był odgwizdać rzut wolny dla nas - twierdzi Misztal. - To takie głupie tłumaczenie bramkarza, bo on łapał... muchy, a nie piłkę. Golkiper na piątym metrze powinien napastnika zdemolować, nie dać mu szans na dojście do piłki, złapać i wywalić do przodu. On złapać nie umiał i stąd się bierze to głupie gadanie - ripostuje strzelec gola dla "Górali".
Polecane
I liga